Strona 2 z 2 PierwszyPierwszy 12
Pokaż wyniki od 26 do 38 z 38

Wątek: Cukrzyca u psa

  1. #26

    Domyślnie

    Wielu się wykruszyło

    my walczymy dalej 3-ci rok
    psica nie oślepła ale wzrok ciut chyba sie pogorszył i cos mi sie wydaje że słuch ( idzie jej 9-ty roczek)
    bo jak śpi to jak zabita
    dalej otrzymuje te same dawki insuliny Lente-Wos rano i wieczorem i nieco zmodyfikowane jedzenie gotowane
    na allegro albo w psich sklepach są ponadto do kupienia -- przekąski szczególnie ważne dla cukrzyków
    daje to wtedy jak np teraz , po zmierzeniu cukru widzę że idzie w dół i może być odbicie ( cukier wtedy u psicy wzrasta do 300-460 nawet poziomu)
    wtedy dostaje Lamb'Snack low fet , high protein lamb&rice >> to są to prostokatne paski jagnięciny z ryzem ( nie zawieraja cukru)
    podobne Chick'nSnack >> chicken&rice >> mniejsze kostki
    są również same piersi kurczaka ale te są juz bez ryżu czyli same mięso ( niestety białko)
    firmy Flamingo >> podaje te dane specjalnie by wiedzieć co można psiakowi bezszkodowo podać
    no i Gimborny jako nagrodę >> to małe kosteczki z L'karnityną
    jedyna rzecz jaką nasza cukrowa sunia może otrzymac jako smakołyk np po pobraniu z uszka krwi do badania

    i podaję równiez uaktalniony wątek cukrzycowy nr IV na miau -- kompensum wiedzy o cukrzycy, zagrożeniach, insulinie itp
    http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f...4f39db8681b7ca

    kto ma futrzaka chorego na cukrzyce wiedza naprawdę niezbędna

    pozdrawiamy

    edit: przydatne o insulinie >> dlaczego w Polsce weci nie czytaja i nie stosują tego co za granicą dawno juz wiedzą ??!

    o insulinie , dlaczego nie stosuję insuliny wieprzowej Caninsuline i uparłam się na inną

    przekopiowane z wątku miau

    Link do artykułu z veterynaria.pl:

    http://www.veterynaria.pl/articles.php?id=145

    "Stężenie insuliny wieprzowej Caninsuline, firmy Intervet, specjalnie wyprodukowanej dla psów i od 2005 r. dopuszczonej też do leczenia kotów chorych na cukrzycę, wynosi 40 j.m./ml. Insulina ta nie sprawdziła się jednak u ok. 90% zarejestrowanych kotów na forum dla kotów cukrzycowych w Niemczech: www.katzendiabetes.de , gdyż powoduje niestety za szybki spadek poziomu glukozy we krwi i tym samym wywołuje w większości przypadków tzw. efekt Somogyi (kontrregulację = efekt odbicia)."



    moja psica nie kot ale tez futerkowa i nie zamierzałam na niej eksperymentować
    W USA Canisuline wycofano całkowicie – dziewczyna z New Jersey USA wątek z miau :


    Canisulina jest tutaj juz wycofana. Dlaczego w Polsce jeszcze nie????

    Bo wiedza w Polsce wetów nie nadążą za badaniami na świecie !!( przynajmniej tych których ja znam)
    wiem więcej o cukrzycy niż oni
    dlatego moja psica jeszcze żyje
    Ostatnio edytowane przez avii ; 26-01-2011 o 21:21 Powód: dopisek
    "Daj tak, byś nie żałował swego daru, byś pamiętał, że dobro do ciebie wróci.
    Ile dasz, tyle otrzymasz, czasem z najbardziej niespodziewanej strony"

  2. #27
    Dołączył
    Apr 2011
    Przegląda
    Łódź
    Posty
    63

    Domyślnie

    A mój pies dostaje właśnie insulinę wieprzową Caninsuline i nie mam do niej żadnych zastrzeżeń.

    Może napiszę o nas parę zdań, bo jako że cukrzyca nie jest zbyt rozpowszechniona u psów (na szczęście) może komuś się przydadzą te informacja. Balto ma koło 13-14 lat i prawdopodobnie cukrzycy nabawił się po operacji usunięcia śledziony z powodu guza. Sądzę że było to po operacji ponieważ jego rany zagoiły się bardzo ładnie a po tygodniu od operacji zaczął pić jak głupi. 2-3 tyg po operacji kiedy pojechaliśmy zrobić badania krwi zasygnalizowałam vetowi że pies zaczął bardzo dużo pić do tego stopnia że nie wytrzymywał nocy bez sikania. Vet od razu zmierzył mu cukier i okazało się że ma niemierzalny (glukometr mierzy do 500). Dostał kroplówkę na obniżenie cukru i wieczorem pierwszą insulinę. Ustawienie go na insulinie zajęło 3 dni. Dostaje 8 jednostek raz na dobę (rano). W tej chwili cukier mierzymy raz na miesiąc-dwa, a jego wyniki oscylują koło 130 rano, 80 w południe i 100 wieczorem, więc chyba bardzo ładnie. Pies dostaje jeść 2 razy dziennie, zawsze o tej samej porze, przy czym rano dostaje od razu po insulinie. Je cały czas tą samą karmę (RC Obesity) dostaje za każdym razem taką samą dawkę którą musi zjeść całą. Jeżeli chodzi o smaczki to zazwyczaj wieczorem robimy sobie sesje klikerowe i wtedy używam trochę jakieś chudej szynki (bardziej żeby kusić nos niż karmić brzuch). Jak nie chce zjeść wszystkiego to dodaję mu pasztetu dla zapachu.
    Moim zdaniem ten system bardzo dobrze zdaje egzamin przy cukrzycy. Nie muszę się martwić o poziom cukru po jakimś posiłku, bo ten jest zawsze bardzo zbliżony, co ułatwia życie mi i nie muszę kłuć psa więcej razy niż to konieczne.

  3. #28
    Dołączył
    Feb 2011
    Przegląda
    Warszawa
    Posty
    2,875

    Domyślnie

    ore-sama a ile Twój pies waży?
    Ja od 2 dni wiem, że moja co najmniej 13 letnia sunia ma zaawansowaną cukrzycę i jak na razie dostała 10 jednostek insuliny. To więcej niż zalecana książkowa dawka, więc bardzo się boję o hipoglikemię Dziś rano nie udało mi się pobrać wystarczająco dużo krwi do zbadania glukometrem, a naprawdę walczyłam bardzo przez godzinę. Oba uszy skłute niemiłosiernie i d...
    Sunia wykazała się wyjątkową cierpliwością. Byłam już tak zdesperowana, że gotowa byłam (bez żadnej wiedzy jak to zrobić) próbować wkłuwać się w żyłę W końcu nie mogłąm już dłużej czekać i podałam jej insulinę bez badania Teraz siedzę przy niej i obserwuję co się będzie z nią działo.
    Czytam wszystkie możliwe fora, żeby dowiedzieć się więcej i jestem coraz bardziej przerażona.

  4. Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Noemi1 Zobacz posta
    ore-sama a ile Twój pies waży?
    Ja od 2 dni wiem, że moja co najmniej 13 letnia sunia ma zaawansowaną cukrzycę i jak na razie dostała 10 jednostek insuliny. To więcej niż zalecana książkowa dawka, więc bardzo się boję o hipoglikemię Dziś rano nie udało mi się pobrać wystarczająco dużo krwi do zbadania glukometrem, a naprawdę walczyłam bardzo przez godzinę. Oba uszy skłute niemiłosiernie i d...
    Sunia wykazała się wyjątkową cierpliwością. Byłam już tak zdesperowana, że gotowa byłam (bez żadnej wiedzy jak to zrobić) próbować wkłuwać się w żyłę W końcu nie mogłąm już dłużej czekać i podałam jej insulinę bez badania Teraz siedzę przy niej i obserwuję co się będzie z nią działo.
    Czytam wszystkie możliwe fora, żeby dowiedzieć się więcej i jestem coraz bardziej przerażona.
    __________________________________________________ _____________________
    Napisz co Twoja sunia jadła i jada codziennie 24h: A WÓWCZAS CI DORADZĘ ! ♥♥♥♥♥

    __________________________________________________ _____________________

  5. #30
    Dołączył
    Feb 2011
    Przegląda
    Warszawa
    Posty
    2,875

    Domyślnie

    Olgo, dzięki za zainteresowanie
    Chyba na razie daleko jej do hipoglikemi.
    Po kolejnej próbie o 16:00 (ta ranna była od 6:30-7:30) po czterech nakłuciach w końcu trafiłam na żylkę i to tak, że aż trysnęła krew, pobrałam tę próbkę, ale trochę rozmazaną po uchu i wynik wyszedł 481, ale porównując z testem kreskowym do testerów wychodziło jakieś 250 (nie więcej), więc spokojnie dałam jej o 18:00 jedzenie.
    Od razu po spacerze o 20:00 wzięłam się za kolejną próbę i wreszcie jestem pewna, że się udało. Wynik 290, to nie jest źle, bo w czwartek kiedy straciła rano przytomność, w około południowym badaniu z żyły (w laboratorium) wyszło 498.

    A oto nasz dawny tryb życia: pobudka między 6-7:30. Spacer, jedzenie, około 8:00 jakiś malutki kawałek serka topionego lub parówki, przy okazji podawania proszków drugiej suni + czasem trochę mleka z wodą lub psiego rosołu (bez soli). Poźniej drugi posiłek taki sam około 17:00-18:00. I około 22:30-23:00 powtórka z rytuałem proszkowym, czyli serek lub parówka i raczej zawsze rosół. Ten rosół rozcieńczam jeszcze wodą.
    Ale niestety Żaba jest śmieciarzem i często zbiera dodatkowe brudy na podwórku, mimo, że jej pilnuję. Teraz raczej chodzi w kagańcu, choć dziś dwa razy udało jej się chapnąć jakiś kawełek chleba. Wieczorem znowu musi iść w kagańcu, bo inaczej ja zwariuję.
    Przez lata nie było mowy, aby zjadła nawet kawałek chleba czy bułki, a już od jakiegoś czasu dostawała nagle amoku na pieczywo. Oczywiście tylko to upolowane na podwórku, bo w domu niegdy go nie dostawała.

    Dostaje jedzenie gotowane (na sztuczne ma uczulenie): ryż + mięso (najczęściej wołowe) + marchew, wszystko gotowane razem w proporcjach ryż około 70 dkg, mięso 1,5-1,7 kg, marchew na oko, różnie, ale około 2-3 dużych marchewek lub 50 dkg mrożonej. Oczywiście to jedzenie mroziłam i rozmrażałam porcje dodając jej do tego wodę. Od jakiegoś czasu, około pół roku, dostawała trochę suchego jedzenia, głównie jako smaczki, bo druga sunia, nie bardzo trawi jedzenie gotowane i musi dostawać suche.
    -------------------
    I jeszcze moja rada z dzisiejszego, pierwszego dnia, której tak bardzo szukałam:
    Nie zrażajcie się niemożnością pobrania krwi z ucha, to się da zrobić.
    Trzeba tylko wiedzieć gdzie jest żyła. Najlepiej niech Wam ją pokaże lekarz.
    Ja myślałam, że to są chrząstki i dlatego kułam obok, a to się okazały żyły.
    Gdybym wcześniej spróbowała ją tam kujnąć naprawdę centralnie...
    No i patent jest taki: Trochę rozgrzać ucho, zgiąć ucho wpół ściskając wbić igłę, puścić, rozprostować zgięcie i spokojnie masować w tej okolicy (nie przy samym nakłuciu), za trochę pojawi się krew, czekać spokojnie, aż będzie jej wystarczająco dużo, przyłożyć pasek, odczytać wynik. KONIEC
    Biedna Żabka musiała porobić za królika doświadczalnego.

  6. #31

    Domyślnie

    Noemi1 jesteś naprawdę dzielna, gratuluję! Moja mała sunia jest chora od prawie roku, a ja jeszcze nie badałam jej poziomu cukru sama. Na początku kiedy byłam wystraszona i spanikowana tak jak Ty podziurawiłam jej uszko jak sitko, do tego bezskutecznie. Skończyło się wyjazdem do weta na badanie. Od tamtej pory nawet nie próbuję. Badam trzy razy dziennie poziom cukru w moczu, wet mówi ze to u niej wystarczy. Cukrzycę podobno udało się ustabilizować. Co jakiś czas idziemy do lecznicy zbadać cukier i robimy generalny przegląd, czyli wszystkie badania, wątroba, trzustka, nerki. Jak dotąd wyniki ma książkowe. Życzę Ci żeby u Was też tak bylo.
    Ale co do stosowanej przez Ciebie diety; marchewka ODPADA CAŁKOWICIE! Ma bardzo wysoki indeks glikemiczny, a kiedy jest gotowana razem z mięsem ma jeszcze wyższy. W zasadzie tylko brokuły, kalafior i cukinia nadają się dla psa z cukrzycą (gotowane osobno!). Ryż też jest zabroniony, z węglowodanów najlepszy jest razowy makaron który był 12 godz w lodówce, bo to dodatkowo obniża indeks gl, lub brązowy ryż. Ja bardzo długo szukałam dobrej diety, przewertowałam internet chyba do dna. Mogę Ci polecić dla ułatwienia mięsko w puszce, które u nas sprawdza się bardzo dobrze, bio mięso firmy Herrmans. To jest 100% mięsa, bez żadnych dodatków. Masz do wyboru koninę(bardzo polecana!), wołowinę, ewentualnie jagnięcinę - też super przy cukrzycy. Podaję jej też raz dziennie suchą karmę TOTW, zwłaszcza z rybą. Raz że lubi, a dwa że ma po niej cukier W NORMIE przez większość dnia. Dla porównania na Royalu miała cukier ok 280 i nie chciał spadać. Jest jeszcze karma CdVet, ale tej nie przetestowałam. Życzę Wam udanego leczenia, a suńce zdrówka.

  7. #32
    Dołączył
    Apr 2011
    Przegląda
    Łódź
    Posty
    63

    Domyślnie

    Balto waży niecałe 20kg. Z cukrzycą zmagamy się ponad rok, ale jak na razie na szczęście nie dostarcza nam problemów. Cały czas daję suchą karmę, jednak zmieniamy jej rodzaj. Na początku był to RC Obesity, potem Orijen dla seniorów, a potem zdecydowałam się na Wolfsbluta Range Lamb. Na wszystkich 3 karmach poziom cukru utrzymywał się bardzo ładnie. Teraz od paru dni mamy Wolfsbluta Dark Forest, bo Range Lamb nigdzie nie mogłam dostać i za niedługo pewnie wybiorę się na kontrolę cukru na tej karmie.

    A co do zjadania śmieci to odkąd mój pies jest na diecie to stał się strasznym żarłokiem. Też ostatnio wychodzi w kagańcu bo nie mam siły go już pilnować. Do tego stopnia że dziś gdy wyszliśmy na spacer kot postanowił zaopiekować się rozmrażającą się piersią z kurczaka, w efekcie znalazłam mięso wyjęte z reklamówki na środku wejścia do kuchni i mój głupi pies wyczuł zapach i zjadł ta reklamówkę TT. Teraz się o niego martwię ;/

  8. #33
    Dołączył
    Oct 2009
    Przegląda
    Puławy
    Posty
    6,537

    Domyślnie

    ore co najwyżej mozna liczyc że wydali"siłami natury"

  9. #34
    Dołączył
    Apr 2011
    Przegląda
    Łódź
    Posty
    63

    Domyślnie

    Z góry przepraszam za offtop. Teraz minęło jakieś 15h od tego niefortunnego "posiłku". Czuje się w miarę dobrze, chodź bywają momenty że coś się tam dzieje w tym jego brzuchu i się wydyma i cały czas się przelewa i burczy. Myślę że po takim czasie na zwymiotowanie nie ma szans, więc mam nadzieję że wyjdzie z drugiej strony. Dałam mu parę godzin temu siemię lniane coby zapewnić lepszy poślizg reklamówce i trochę osłonić te jego wnętrzności, kolację też zjadł normalnie, więc może jedzenie też przepcha foliówkę dalej. Zobaczymy, mam nadzieję że jutro rano zobaczę ją z powrotem na zewnątrz.

  10. #35

    Domyślnie

    Witam wszystkich na forum. Przypadkiem tu trafiłam no i już chyba zostanę bo my również zmagamy się z cukrzycą razem z moją małą babcią...wymiana doświadczeń to fajna rzecz. Może pokrótce opiszę naszą historię.
    Więc u Diany (13 lat pseudonim Bobek) wykryliśmy cukrzycę w marcu tego roku. Objawy klasyczne, dużo piła, dużo sikała i mocno schudła. Doskonale przeczuwałam co się święci choć do ostatniego momentu myślałam, że moje przypuszczenia się nie sprawdzą. Niestety cukrzyca jak w mordę strzelił...Na miejscu dostała od razu kroplówkę i zaczęła się walka o przywrócenie jej organizmu do stanu normalności. Od razu miała zrobioną krzywą cukrową a potem metodą prób i błędów szukaliśmy dawki odpowiedniej dla niej. Dziś dostaje CANINSULIN dwa razy dziennie, rano 5 jednostek, wieczorem 5,5 od razu z jedzeniem (waży nieco ponad 10 kg). Poziomu glukozy nie mierzę glukometrem bo nie mam serca jej kłuć, ona i tak wystarczająco mnie nienawidzi za te wszystkie zastrzyki. Mierzę za to glukozę w moczu, paskami KETO DIASTIX które pokazują mi glukozę oraz ciała ketonowe (najważniejsze przy cukrzycy jak wiemy) Zdarzają się wahania w moczu ale raczej bardzo rzadko, jeśli w moczu nie ma śladów glukozy to jest to dla mnie wystarczający powód do zadowolenia i znak że wszystko jest pod kontrolą.
    Szczerze mówiąc byłam załamana po tej diagnozie bo wiedziałam, że teraz się już wszystko sypnie u psa w tym wieku. Nic nie wskazywało na taką chorobę, Diana miała nieco nadwagi ale to nie była rzadna tragedia, może z 1,5 kg za dużo więc raczej mamy do czynienia z ewidentną cukrzycą starczą. Gdyby jej dolegała tylko ta jedna choroba to pewnie łatwiej byłoby mi to ogarnąć, niestety Diana choruje na zapalenie stawów, był czas że wcale nie chodziła, ludzie już postawili na niej krzyżyk a ja się uparłam, ze wyciągnę ją z tego bagna i dumna jestem, ze się udało, bierze mnóstwo leków, ponadto ma zapadniętą tchawicę co powoduje niemiłosierny kaszel...taka biedna babinka już się z niej zrobiła...
    Jakieś dwa tygodnie temu kupiłam VETPEN do podawania insuliny, coś podobnego jak ludzie mają. Z początku był to dla mnie kosmos, cukier się wachał, było trochę cyrku bo ja sama musiałam nauczyć się to obsługiwać. Na szczęście wyszłam na prostą powolutku i teraz podanie insuliny staje się łatwe i szybkie a dawka jest precyzyjnie odmierzona.
    Ore_sama mam nadzieję, że Twoje psisko wydali co ma wydalić jak najszybciej trzymam kciuki, myślę, że taki woreczek to bez problemu

    A tutaj moja babcia pilnuje świnki morskiej



    I Pen :


  11. Thumbs down Walka z cukrzycą.

    INFO DLA LUDZI, ALE JA KORZYSTAM (PIESEK ZDROWIEJE).

    PRZY CUKRZYCY WAŻNYM JEST, ABY DOSTOSOWAĆ ODŻYWIANIE DO TABEL Z TZW. NISKIMI WĘGLOWODANAMI:

    Są to węglowodany, które po spożyciu podnoszą poziom cukru we krwi maksymalnie do 26% wzrostu, czyli nie nadwyrężają trzustki. Jemy niskotłuszczowo, 0% negatywnych toksyn, energetyczne węglowodany wyłącznie nie przekraczające po spożyciu dozwolonej granicy; czyli 26% wzrostu. Pokarmy o właściwym doborze białek, oraz co niezmiernie istotne, nie zawierające toksyn spowalniających i zatruwających nasze organizmy.

    CHORUJĄC NA CUKRZYCĘ POWINNIŚMY ZATEM, REALIZOWAĆ DIETĘ:
    Wg tzw. NISKICH WĘGLOWODANÓW TJ. DO 26% WZROSTU, i nie chodzi bynajmniej o ilość czy o to, że są cukry proste lub złożone. Chodzi o to, aby klasyfikować węglowodany wg wzrostu poziomu cukru jaki powodują we krwi po spożyciu. Nie uwzględniają tego wymienniki ww węglowodanowe, które pokazują wyłącznie ilości węglowodanów jako ilości, a nie uwzględniają jakości.

  12. #37

    Domyślnie

    Witam Dołączam (niestety) do wątku.U mojego 13-letniego jamnika zdiagnozowano cukrzycę jakiś miesiąc temu. Ja i rodzice plujemy sobie w brodę, że nie pojechaliśmy z nim do weterynarza, kiedy tylko zauważyliśmy, że dużo pije i dużo sika... W każdym razie jakieś 4 tyg temu źle się poczuł, był osowiały, a do tego oczy wyszły mu na wierzch i rozjechały na boki. U weterynarza okazało się, to to z powodu wysokiego ciśnienia, a dodatkowo badania wykazały cukrzycę. Niestety można się było tego spodziewać, bo mój jamnik miał sporą nadwagę, którą wspomagała jeszcze kastracja (z powodu problemów z prostatą). I tu rozpoczęła się walka... Psiak jest pod stałą opieką weta, ale i tak poziom cukru ciągle był wysoki (ponad 400 jednostek). W środę nastąpiło załamanie, pies w ogóle nie jadł i nie pił, znowu hospitalizacja - i po kroplówce z soli fizjologicznej pies troszkę odżył, do tego cukier się obniżył. W weekend dostał kroplówki w domu, z którymi też były problemy - pierwsze dwie butelki ładnie leciały, potem już był problem, sączyły się strasznie wolno, miejscami stawały, jeśli tylko ruszył łapką - ogółem horror. Cukier nadal się nie poprawiał (300-400), weterynarz podejrzewa, że iniekcje mogą być źle wykonywane, skoro w lecznicy było lepiej - ale w weekend osobiście je robiłam, więc nie ma mowy, żeby igła nie wchodziła, czy część insuliny wylatywała, jeśli pies wierzgnie (studiuję w innym mieście, więc jestem w domu tylko na weekendy). Z jedzeniem w tym czasie było o wiele gorzej, więc może dlatego cukier tak skakał, skoro pory były mało regularne (czyli wszyscy szczęśliwi, że pies chociaż tknął coś z miski). Czy to normalne, że w strzykawce do insuliny zbiera się sporo bąbelków? Kiedy pukam w strzykawkę, to ciągle jakby pojawiają się nowe i w związku z tym mam wrażenie, że nabiera się tej insuliny za mało. Jesteśmy już wszyscy psychicznie wykończeni.Liczę, że znajdę tutaj grupę wsparcia

  13. #38

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez achajka27 Zobacz posta
    Witam Dołączam (niestety) do wątku.U mojego 13-letniego jamnika zdiagnozowano cukrzycę jakiś miesiąc temu. Ja i rodzice plujemy sobie w brodę, że nie pojechaliśmy z nim do weterynarza, kiedy tylko zauważyliśmy, że dużo pije i dużo sika... W każdym razie jakieś 4 tyg temu źle się poczuł, był osowiały, a do tego oczy wyszły mu na wierzch i rozjechały na boki. U weterynarza okazało się, to to z powodu wysokiego ciśnienia, a dodatkowo badania wykazały cukrzycę. Niestety można się było tego spodziewać, bo mój jamnik miał sporą nadwagę, którą wspomagała jeszcze kastracja (z powodu problemów z prostatą). I tu rozpoczęła się walka... Psiak jest pod stałą opieką weta, ale i tak poziom cukru ciągle był wysoki (ponad 400 jednostek). W środę nastąpiło załamanie, pies w ogóle nie jadł i nie pił, znowu hospitalizacja - i po kroplówce z soli fizjologicznej pies troszkę odżył, do tego cukier się obniżył. W weekend dostał kroplówki w domu, z którymi też były problemy - pierwsze dwie butelki ładnie leciały, potem już był problem, sączyły się strasznie wolno, miejscami stawały, jeśli tylko ruszył łapką - ogółem horror. Cukier nadal się nie poprawiał (300-400), weterynarz podejrzewa, że iniekcje mogą być źle wykonywane, skoro w lecznicy było lepiej - ale w weekend osobiście je robiłam, więc nie ma mowy, żeby igła nie wchodziła, czy część insuliny wylatywała, jeśli pies wierzgnie (studiuję w innym mieście, więc jestem w domu tylko na weekendy). Z jedzeniem w tym czasie było o wiele gorzej, więc może dlatego cukier tak skakał, skoro pory były mało regularne (czyli wszyscy szczęśliwi, że pies chociaż tknął coś z miski). Czy to normalne, że w strzykawce do insuliny zbiera się sporo bąbelków? Kiedy pukam w strzykawkę, to ciągle jakby pojawiają się nowe i w związku z tym mam wrażenie, że nabiera się tej insuliny za mało. Jesteśmy już wszyscy psychicznie wykończeni.Liczę, że znajdę tutaj grupę wsparcia
    Witaj, dawno tu nie byłam na wątku, jak tam Twój jamnik ?

    Strzykawki insulinówki to dla mnie przekleństwo, wiecznie bąble powietrza których nijak nie można usunąć dlatego ja zdecydowałam się na pena.
    Przy tak wysokim poziomie glukozy naważniejsze to porządnie psa przepłukać kroplówkami, nawet kilka dni po dwie kroplówy dziennie. Jak nie chce lecieć to prawdopodobna wina wenflonu, który się przytyka (skrzep, cieniutkie żyłki itd.). Najlepiej wtedy wenflon założyć na inną łapkę. Np. u mojego psa bardzo słabiutko leci kroplówka do przednich łap a do tylnych bez problemu. Porozmawiaj o tym z wetem, zawsze można też kroplówkę wpuścić podskórnie. Często też godzinami siedziałam z psem przy kroplówce i trzymałam łapkę żeby nie zginała.
    Może być tak, że Twój psiak nie reaguje na dany rodzaj insuliny, być może posłuży mu bardziej ludzka a nie zwierzęca. Trzeba próbować a już najlepiej jest zrobić krzywą cukrową, wtedy wszystko staje się jaśniejsze.
    Wiem, ze trochę późno piszę ale daj znać, będę tu wpadać.

Strona 2 z 2 PierwszyPierwszy 12

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •