Pokaż wyniki od 101 do 125 z 197
-
25-10-2009, 19:21 #101
-
25-10-2009, 20:14 #102
-
25-10-2009, 20:57 #103
Marta szukaj tego kabla!!
Pinkmoon nie trzeba my to mamy takie szal cial ze hoho !!
Padniecie jak przystojniaka zobaczycie !!
Tylko czekam na tego meila z tymi zdjęciami
-
25-10-2009, 21:00 #104
-
25-10-2009, 23:51 #105
-
26-10-2009, 08:22 #106
Ciotka, już kilka razy to przerabiałyśmy i zdaje mi się że ustaliłyśmy co zrobimy, nikt nie każe Ci go ogłaszać. Chciałabym tylko zdjęcia. A weryfikacją chętnych niech się zajmie Natalia, osobiście zapytam czy możemy podawać jej nr telefonu w ogłoszeniach, myślę że bez problemów się zgodzi. Sama też nie będę brać za niego odpowiedzialności z tych samych powodów co Ty, ale nie może być tak, że pies siedzi już któryś miesiąc bez żadnych szans na wyjście, bo nie lubisz go ogłaszać.
-
26-10-2009, 09:59 #107
Ciotka nie dąsaj sie

Chodzi o to,ze pies jest niepewny,byl krzywdzony ,a jest amstaffem.Nie znamy go,a bedziemy polecać w ciemno.Reakcja na przesuniecie go w bok,była niefajna.Najlepiej bedzie przesłac fotki Natali ipozostawienie decyzji fachowcom od Astów.Schronisko bezdomnych psich serc:
www.schronisko.sopot.toz.pl
-
26-10-2009, 19:07 #108
Ja go nikomu nie będę polecać
po prostu uważam, że powinniśmy zająć się nim tak samo jak innymi psami, czyli albo ogłaszać go na własną rękę, albo przekazać to komuś innemu. Ale zrobić coś, cokolwiek, żeby ktoś inny niż my dwie wiedział o tym psie... bo inaczej on nie ma szansy stamtąd wyjść, wiesz o tym.
A skoro to my jesteśmy w Dąbrówce, to powinniśmy chociaż te nieszczęsne zdjęcia puścić w obieg, nikt nie każe nam układać tekstu ogłoszneiowego w którym napiszemy że pies jest wspaniały i dla każdego.
luz, nie dąsam się
po prostu smutno mi bo Witek ma potencjał żeby być fajnym psem, i chciałabym chociaż w jakiś sposób mieć poczucie, że robimy coś w tym kierunku, żeby mu pomóc.
-
26-10-2009, 19:15 #109
-
26-10-2009, 22:23 #110
Wiola, Magda o jakim amstaffie rozmawiacie?
O jakim Witku mówicie?
Z jakimś "amstaffem" oprócz Walentego byłam ostatnio na spacerze, chyba miał coś białego i był mixem
, coś co budową pod labka podchodziło.
Nie wiem, czy to to samo. Ja ludzie mogę Wam weryfikować, ale bez poznania psa - nie ma takiej opcji...
-
26-10-2009, 22:30 #111
Natalia, chodzi właśnie o tego mixa asto-labowatego, czarnego z białym krawatem.
Nawet w tym wątku napisałaś o nim parę zdań, zaraz poszukam
stwierdziłyśmy, że jako że jest to pies "niepewny", lepiej by było, gdybyś to Ty weryfikowała możliwości i doświadczenie potencjalnych chętnych. O ile znajdą się tacy
-
26-10-2009, 22:36 #112
Tak o nim napisałaś po poprzedniej wizycie:
Co możemy dodać od siebie... W sumie nie ma co się rozwodzić.Tak byłam z nim, ale niedługo.
Pies generalnie boi się wielu nowych rzeczy, podniesiony kijek, piłka, sprawiło, że zmrużył oczy, skulił się nieco i ewidentnie czuł dyskomfort, iż jest na smyczy i nie może uciec.
Co więcej przy początkowej korekcie, bardzo się wystraszył i chwycił odruchowo za smycz, by się uwolnić.
Po chwili bardziej mi zaufał, początkowo nawet niechętnie dawał się głaskać, odsuwał pysk i widać, że było to dla niego bardzo niekomfortowe.
Do swoich cieszy się, przytula... świetni sprawdziłoby się u niego szkolenie pozytywne... (którego zawziętym zwolennikiem wprawdzie nie jestem).
Boi się smyczy, boi się kiedy człowiek dyktuje mu gdzie ma iść, ewidentnie stresują go wszelkiego rodzaju ograniczenia. Lubi kontakt, ale na jego warunkach, kiedy widzi dokładnie co się dzieje dookoła - wtedy sam podchodzi, dopomina się o głaskanie, cieszy się do ludzi. Natomiast wszystkie bodźce z zaskoczenia - np. nagły odgłos czy gest, kiedy akurat stał do nas tyłem czy bokiem - są dla niego stresujące, w takiej sytuacji ma dość niefajny odruch odwinięcia się. Nie kłapie na szczęście, ale widać że mocno się spina.
Nie próbowałyśmy jeszcze spaceru poza teren schroniska, na razie tylko wybieg - kiedy puszcza się go luzem, jest naprawdę bardzo fajnym przyjaznym psem. Tyle że nie można na nim polegać, czy akurat coś go nie zestresuje i czy nie zareaguje w nieprzyjemny sposób. To w końcu pies po przejściach, bity, straszony.
-
26-10-2009, 22:44 #113
Już sobie przypomniałam.
Czytając aktualną wypowiedź i dodając to, co ja pamiętam z kontaktu z nim, dla mnie na chwilę obecną pies jest kompletnie nieadopcyjny, nie ogłaszałabym go absolutnie.
Widziałam jego zachowania, proszę pamiętać, że agresja lękowa - to najgorsza odmiana agresji, bo nigdy nie wiadomo czego i kiedy pies się wystraszy.
Dodatkowo, jak zostało to już tu napisane, pies jest miły i szuka kontaktu z człowiekiem NA SWOICH ZASADACH, jeśli człowiek coś od niego wymaga pies się odwija! Od razu mówię, że jeśli chodzi o adopcyjność takiego psa, jest tu duży znak zapytania. Dopóki wszystko jest po jego myśli jest ok, kiedy czegokolwiek się od niego wymaga ze strachu zaczyna się bronić!
Jeśli takim zachowaniem podporządkuje sobie rodzinę, może dojść do tragedii.
I albo ktoś podejmie się pracy z nim i odwrażliwiania, choć bez znajomości rasy, dogłębnego poznania problemu psa i bez regularnej pracy nic się nie osiągnie, albo...
Pamiętać należy także o tym, że eliminacja pewnych zachowań w schronisku nie wyklucza ich nawrotu w nowym miejscu zamieszkania. Z reguły ataki na tle lekowym, nerwowym, w wyniku stresu związanego z nowymi osobami, otoczeniem, nowymi bodźcami się nasilają!
-
26-10-2009, 22:56 #114
Masz rację że w żadnym wypadku Witek nie może trafić do "normalnego" domu, tzn. do ludzi, którzy mają dobre chęci i nic więcej. Myślałam bardziej o tym, żeby po prostu dać znać bullomaniakom że jest taki pies i potrzebuje pomocy, może ktoś miałby na niego pomysł? Nie wiem... Tyle astków jest w potrzebie, i do tego psów o fajnych charakterach, że taki nerwus z problemami pewnie będzie na szarym końcu, ale zawsze to jakaś szansa.
Nie możemy uznać że pies jest nieadopcyjny i go olać, w takim wypadku bardziej humanitarne byłoby już uśpienie go. Albo szukamy dla niego pomocy, albo... no właśnie, co w innym przypadku? Postawić na nim kreskę, i niech siedzi w swoim boksie, bez jakichkolwiek widoków na wyjście z niego? On nawet na spacery nie wychodzi, bo nie dają go młodszym wolontariuszom. My też, przy jak najlepszych chęciach, nie wyciągniemy go tego typu zachowań.
W każdym razie, trzeba choć próbować coś zrobić. Może, jeśli damy o nim znać na wątku ogólnym bullowatych, byłaby szansa na wyciągnięcie go i umieszczenie w hotelu pod okiem behawiorysty? Musiałby zdarzyć się jakiś cud żeby to było możliwe, ale nie możemy siedzieć z założonymi rękami.
To prawda że w tej chwili wydanie go do zwykłego domu byłoby nieodpowiedzialne, jednak coś trzeba zrobić. Witek to naprawdę chyba najbardziej zapomniany przez wszystkich pies w schronisku
on nawet nie miał imienia, dopóki tak go roboczo nie ochrzciłyśmy parę dni temu, wszyscy mówią o nim amstaff z lęborka.
-
26-10-2009, 23:04 #115
Na przykład taki Drops, też w schronisku nieadopcyjny, jego udało się wyciągnąć...
http://amstaff-pitbull.eu/viewtopic....cfa140&start=0
co prawda nie wiadomo jeszcze jak to sie skończy
ale jestem zdania, że nawet jeśli (odpukać) w hotelu u behawiorysty okaże się, że z psa nic nie będzie, ma zjechaną psychikę i czeka go igła, to i tak lepsze rozwiązanie niż powolna śmierć w schronisku, gdzie mógłby spędzić resztę życia bez szans na jakiekolwiek zmiany...
-
26-10-2009, 23:15 #116
Moim zdaniem żaden ast i generalnie 3/4 psów nie powinno trafiać do ludzi, którzy mają tylko dobre chęci, w przypadku zakupu/adopcji psa to za mało. Psa trzeba wychowywać, szkolić, a do tego dobre chęci i miłość nie wystarczą!
Jest tyle amstaffów/astopodobnych, że nie liczyłabym na wielki odzew. Tyle szczeniąt TTB czeka na dobre domy i... nic! Sami debile, albo ludzi, którzy mają po prostu dobre chęci i nic więcej!
Co do spacerów całe szczęście, że nie chodzi z młodszymi wolontariuszami, czy osobami, które się go boją, źle mogłoby sięto skończyć.
Fundacja go nie zabierze, bo ma masę psów do opieką, z resztą ostatnio i tak o Migotkę ich poprosiłam, by z Dąbrówki zabrali. A jest jeszcze kilka psów, które kombinują zabrać...
Na DT też bym go nie wydała, do zwykłego hotelu też nie, hotel ze szkoleniowcem w Trójmieście... chyba nie istnieje, a gdzieś dalej?
Szukać można, tylko to są kosmiczne koszty, a ze zbieraniem funduszy, jak wiadomo kolorów nie jest. Pies jest mieszańcem amstaffa z poważnymi problemami, tym trudniej będzie znaleźć cokolwiek.
Więc, albo ktoś będzie z psem pracował i przemyśli, czy pies ma szansę na adopcję, czy podpisze się pod umową i weźmie odpowiedzialność za przyszłych adoptujących, albo poprosi jakiegoś szkoleniowca o zopiniowanie zachowań psa - i tu uważam najlepszą opcję, albo... uśpienie...
Mi Dąbrówka niestety jest bardzo nie podrodze, pracując w Gdyni od 8-17, nie ma szans na dojazdy do Wejherowa...
-
27-10-2009, 01:02 #117
To może Kana sie skusi
? Coś wspominała o kolejnym astku po Vedze na DT a ona lubi wyzwania
Fryta też nie byla ideałem a udało jej sie ją okiełznać
to może i z Witkiem by sobie poradziła ?
Zróbcie mu chociaz wątek i pokarzcie fotki
-
27-10-2009, 01:37 #118
Kana ma swojego psa...nie wiem,czy ta Jej miła,mała sunia marzy o znerwicowanym amstaffie

Drugie pytanie-to ile potrwa szukanie domu dla takiego psa,skoro dla miłych astów nie ma dużego wyboru w domkach.Może sie okazac,ze pies zbytnio się zadomowi i Kana zostanie z Witkiem :]Schronisko bezdomnych psich serc:
www.schronisko.sopot.toz.pl
-
27-10-2009, 15:01 #119
chodziło mi o moment w którym Vega bedzie juz w DS
a nie o łączenie 2ch astów o tak róznym charakterku
z tego co wiem to sa chętni na nią
wiec Kana bedzie miała wolną miejscówkę
szkoda zeby sie marnowała 
a jesli chodziło o Inkę
to Inki już nie ma
-
27-10-2009, 16:58 #120
-
27-10-2009, 18:31 #121
Tak Vega jest moim jedynym teraz psem w domu....

Co do kota.. kot jest na wakacjach u babci
Z racji tego że byl u mnie szczeniak od Natalii wolalam nie ryzykować pogryzienia psa przez kota
W sumie to mialam jechac juz dawno po niego ...ale jakoś nigdy nie mam czasu a tam się ma dobrze i kto wie może zostanie ?
Marta chętnych niestety nie ma... No w sumie jedna znajoma byla ale niestety po przemyśleniu Vega nie może do niej trafić przynajmniej w obecnej sytuacji.
A może wróćmy do wątku Walka ?
Marta znalazlas ten kabel cholera jasna??!!
-
27-10-2009, 21:25 #122
Kana miala kota? ojj to ja nawet nie słyszałam o tym :P gdzie ty go kobieto kitrałaś :P w piwnicy? hehe
a wracając do Walusia
to ma sie chyba lepiej
jakby sie poprawiało 
mniej sie zatacza, może juz spojrzeć za siebie
kabel znalazłam
zdjęcia bedą jutro z samego rana
-
27-10-2009, 21:40 #123
Wyslij mi na meila. Pozmniejszam, oprawie i wstawie ;]
A mialam mialam... z resztą czego ja nie mialam w domu
PIES NA DOGOMANI DOMU NIE ZNAJDZIE!
BY ZNALEŹĆ PSU DOM TRZEBA GO OGŁASZAĆ!!!
-
28-10-2009, 10:11 #124
-
28-10-2009, 10:33 #125






Odpowiedz z cytatem










Zakładki