Strona 66 z 233 PierwszyPierwszy ... 16 5663646566676869 76 116 166 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1,626 do 1,650 z 5812
  1. #1626

    Domyślnie

    Pamietam jak sledzialm ten watek, ktory juz badz co badz jest stary - z 2003 roku - wtedy zyl moj Atos. Kiedy zaczal chorowac na nerki (raptem 5 dni) sl;edzialm, czytalam i blagalam Boga, przegralam! Watek sledze dalej - juz 2 lata i coagle mam zly w oczach, ciagle wierze, ze komus sie uda! Wrescie uda! Zycze Wam tego!

  2. #1627
    Dołączył
    Aug 2003
    Przegląda
    Puszcza Kampinoska
    Posty
    2,043

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez KasiaZuzia Zobacz posta
    Badanie to podstawa, z nich dowiesz sie poziom kreatyniny i mocznika one sa istotne jesli chodzi o nerki, jesli kreatynina bedzie dobra a mocznk wyzszy to nie jest zle, znaczy nerki nie sa uszkodzone, gorzej jak kreatynina jest tez zla wraz z mocznikiem :/..
    Jakbyś spojrzała parę postów wyżej (przeczytała wątek) wiedziełabyś, że kreatynina u Gajki jest wysoka (norma 1.7, Gajka ma 6.5). W czerwcu tego roku robiliśmy USG (zresztą nie pierwsze). Wykazało marskość prawie całych nerek. Krótko pisząc Gaja (briard) miała wówczas nerki (ta część pracująca) wielkości takiej jakie mają malusie pieski typu york. To było w czerwcu. Kreatynina była wówczas 2.9.
    Teraz USG nie robiliśmy... ale jakie może wyjść przy kreatyninie 6.5?


    Moja decyzja nie została podjęta ze względów finansowych. Chcę tylko zapewnić Gajce szczęście. Nie stres i strach. Każda kroplówka to dygotanie, stres, uciekanie. Nie chcę tak. Wiem, że żadne lekarstwo jej już nie pomoże. To okropnie trudna decyzja. Okropnie trudna...
    Ale widzę jej ogromne brązowe przerażone oczy...
    I co mogę zrobić aby ją uratować, aby nerki pracowały ... NIC.... kurde nic....

  3. #1628
    Dołączył
    Jan 2003
    Przegląda
    Śląsk
    Posty
    55,557

    Domyślnie

    Katerinas ...........zrobiłaś to co dla Gajki najlepsze ...zapewniłaś jej spokój , oby jak najdłuzej to mogło trwać , znasz ją i sama najlepiej wiesz co dla niej dobre ...trzymajcie się cieplutko

    *
    Wszelkie osoby o których piszę , miejsca czy zdarzenia nie są fikcyjne,a zbieżność imion czy sytuacji jest nie zamierzona i przypadkowa .



  4. #1629
    Dołączył
    Jan 2006
    Przegląda
    Rybnik
    Posty
    521

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Katerinas Zobacz posta
    U nas podjeliśmy decyzję. Może złą, może dla niektórych niezrozumiałą ... nie wiem... ale jest podjęta. Nie będziemy więcej szprycować Gajki kroplówkami, zastrzykami. Bardzo ją to stresuje, patrzy przerażonym wzrokiem... z pytaniem "dlaczego mi to robicie?". Kroplówki i tak nic nie pomagają. Nic.
    Wyniki pogarszają się z zawrotnym tempie. Prawda jest taka, że jedyny dla niej ratunek to przeszczep nerek. Rzecz nieosiągalna.
    Będziemy cieszyć się każdym z nią dniem. Bawić się ile się da. Myziać ile się da. Łazić na spacery. Rzucać ulubionego jeżyka. Przytulać.
    Cieszę się, że Gaja ma nadal apetyt. Oby jak najdłużej. Oby...
    Katerinas bardzo dobrze Cię rozumiem, to straszny dylemat, ale jak jest coraz gorzej, mimo leczenia brak poprawy, ta decyzja jest wg mnie dobra. Rób to, o czym piszesz. Cieszcie się razem każdym dniem.
    Miałam takiego pacjenta, miał 3 "ataki" - za 3-cim niestety mocznik i krea mimo kroplówek rosły, więc daliśmy mu spokój. Niestety właściciele nie okazali się rozsądni i pozwolili psu się męczyć, najpierw zaczęły się wymioty, krwawe stolce, aż do śpiączki mocznicowej i śmierci włącznie - namawiałam na eutanazję ale oni byli bez serca w swojej źle pojętej miłości. Nawet do nas już z psem nie przyjeżdżali tylko dzwonili - może nie chcieli spojrzeć mi w oczy?
    Jak pisze Romas :
    Strasznie mi sie robi jak pomysle ,ze ja bede musiala kiedys jeszcze w zyciu podejmowac takie decyzje...ta chwila kiedy zdecydowalam przerwac cierpienia naszego psa chorego na raka ciagle do mnie wraca i boje sie tego strasznie ,ze go zawiodlam a jednak wiem ,ze nie bylo wyjscia ,bo juz nie jadl i nie wstawał.
    Obysmy nigdy nie musieli wybierac miedzy zyciem w bolu a smiercia przedwczesna.
    Ja bym tego nie nazwała śmiercią przedwczesną - a godną śmiercią, bez niepotrzebnego bólu i cierpienia.
    Jeżeli nie jadł i nie wstawał to wybacz, ale czekaliście za długo. Ja też czekałam za długo...Negra co prawda jadła, chodziła [sterydy!], ale żyła z rosnącym i otwierającym się guzem[edit - to już była wznowa pooperacyjna, nie do usunięcia, były też przerzuty do węzłów]. W jej przypadku okazałam się zwykłym właścicielem, idącym za głosem serca nie rozsądku, co z tego że wetem, skoro też nie mogłam podjąc tej decyzji i zwlekałam.
    Ludzie często utożsamiają ból u zwierząt z wokalizacją - cierpienie z piszczeniem itp. A to nie tak. Najczęściej to częste picie wody, zwłaszcza w nocy, psiak chodzi w nocy, ciągle się budzi, jakby nie mógł sobie znaleźć miejsca, tu się napije, tam coś zje. Czasami dyszy. Delikatnie postękuje, wzdycha.
    Ja teraz już to wszystko wiem, i wiem też, że kiedy przyjdzie mi żegnać kolejnego zwierzaka, to nie będę tyle czekać jezeli nie będzie już nadzieji(i?).
    Obserwujcie swoje ukochane psy i koty uważnie, aby wszystko wyłapać, każdą zmianę zachowania, każdy objaw cierpienia, i jeżeli zauważycie że zaczynają się męczyć, nie czekajcie za długo. Czasem mam wrażenie, że walczymy do końca nie dla zwierzaka, ale dla siebie, żeby móc powiedzieć że zrobiliśmy naprawdę wszystko, a nie widzimy że przedłużamy cierpienie.
    Gabinet weterynaryjny EWAWET Rydułtowy Zapraszam http://www.ewawet.pl

  5. #1630
    Dołączył
    Dec 2005
    Przegląda
    Kraków
    Posty
    590

    Domyślnie

    bluerat - zgadzam się z Tobą. Choć niestety ja należę do takich właścicieli, którzy starają się wykorzystać każdą szansę. Wiem, że nie zawsze decyzja o dalszej walce jest dobrą decyzją, ale w przypadku naszych pupili, często emocje biorą górę nad rozumem i staramy się walczyć do końca...

    W przypadku mojej Pigwy (choć wiem, że to wyjątek) okazało się to akurat korzystne, bo choć kilku weterynarzy nie dało Pigwie szans, Pigwa na szczęście przeżyła i od kilku miesięcy nie ma objawów choroby. A była w najgorszym momencie w takim stanie, że nie jadła, nie piła, nie chodziła, bez przerwy wymiotowała, temperatura spadła jej do 37.00, trzeba było ją dogrzewać termoforem i podawać jedzenie strzykawką. Miała kłopoty z krążeniem i oddychaniem. Dużą anemię. Długo zastanawialiśmy się nad decyzją i nie mogliśmy jej podjąć - teraz oczywiście cieszę się że nie podjęłam tej decyzji. Wiem, że nasz przypadek trzeba bardziej rozpatrywać w kategoriach jakiegoś cudu, bo nawet weterynarz dotąd nie może w to uwierzyć, ale jednak się udało.
    Choć patrząc na to z drugiej strony, jakby Pigwa nie przeżyła, chyba żałowałabym do końca życia, że pozwoliłam jej cierpieć...

  6. #1631
    Dołączył
    Mar 2004
    Przegląda
    Gorzów Wlkp.
    Posty
    58

    Domyślnie

    Witajcie

    Rzadko pisuję na dogo-. Dużo tematów jednak śledzę. Smutne jest to, że jednym z najbardziej rozbudowanych tematów jest ten, o nerkach.

    Piszę do Was bo być może pojawiła się iskierka nadziei dla niektórych psiaków z niewydolnością nerek.
    Mój dobry znajomy, tez lek. wet. jest gotowy do podjęcia się przeszczepu nerki u psa/kota.
    Jeśli ktoś z Was jest zainteresowany tego typu możliwością proszę o kontakt na priva.

    Pomyśleć, porozmawiać zawsze można...

    Pozdrawiam i trzymam kciuki za Wasze psiaki
    Karolina

  7. #1632
    Dołączył
    Jan 2006
    Przegląda
    Rybnik
    Posty
    521

    Domyślnie

    Aniu bardzo się cieszę, że stał się ten cud
    Pewnie jeden na setki, tysiące chorych psów. To daje innym właścicielom nadzieję, niestety często złudną.
    Granica bywa tak cienka, między jakąs szansą a jej brakiem, że naprawdę ciężko podjąć decyzję, i z własnego doświadczenia wiem, że jakakolwiek ona nie będzie, zawsze będziemy mieli do siebie pretensje - czy że za długo zwlekaliśmy, czy że zrobiliśmy za mało żeby ratować, że jeszcze można było próbować...
    Gabinet weterynaryjny EWAWET Rydułtowy Zapraszam http://www.ewawet.pl

  8. #1633
    Dołączył
    Aug 2006
    Przegląda
    Kraków
    Posty
    35

    Domyślnie

    Myślę, że decyzję o tym, czy walczyć dalej, czy nie trzeba dobrze przemyśleć i nie można uogólniać. Choć wszystkie nasze psinki chorują "prawie to samo", to jednak każdy przypadek jest inny. Jeżeli stan nerek stwierdzony na badaniu USG jest taki, że ich prawie nie ma, to sztuczne przedłużanie życia, przysparzająć jednocześnie psince cierpienia i stresu nie ma sensu. Trzeba żyć jak najbardziej sie da "normalnie", dając psince jak najwięcej miłości, czułości i uśmiechu. Wszystko to do momentu, gdy psinka w miarę dobrze funkcjonuje.
    Nam w tej ostatniej chwili lekarz jeszcze proponował pozostawienie Buni w lecznicy, mieli ją próbować wyciągać z obrzęku płuc. Ale nie byłabym w stanie tego zrobić. Za bardzo ją kochałam. Tam już nie było ani kawałka nerki, który można by pobudzić do pracy - więć po co te cierpienia?
    Co innego, gdy nerki są jeszcze w takim stanie, że rokują, że mogą jeszcze jakiś czas "popracować". Wtedy warto i trzeba walczyć.

    Katerinas! Jestem z Tobą i z Gajką. Jesteście bardzo dzielne.

  9. #1634
    Dołączył
    Nov 2002
    Przegląda
    Poznań
    Posty
    726

    Domyślnie

    Katerinas, trzymam kciuki, zeby Gajka byla jak najdluzej z wami
    Monika z Cortiną ['], Hagą['], Wegą, Sajgą i Zuzią
    Hagunia jedyna i najukochańsza Królewienka!

  10. #1635

    Domyślnie

    Pamietam, jak lekarz powiedzil mi, ze mocznik i kreatynika bardzo wysoko wzroslu. Pierwsza mysl - przeszczep! Tylko po pierwsze - dawca, a po drugie czyspsies przezyje. Moj byl juz Staruszkiem....

  11. #1636

    Domyślnie

    Moja koleżanka ma do sprzedania karmę Royala -Renal RF 16 -dieta wspomagająca pracę nere przy ich niewydolności .Worek 14 kg zakupiony 4 dni temu za cenę 240 zł.Zużyty w ilości 0.5 kg ,pozostało więc 13.5 kg .Odbiór osobisty lub pocztą (koszt pokrywa osoba kupująca) .Miasto Inowrocław .Cena sprzedaży to 140 zł
    Tel.do Iwony 504237317

  12. Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez sota36 Zobacz posta
    Pamietam jak sledzialm ten watek, ktory juz badz co badz jest stary - z 2003 roku - wtedy zyl moj Atos. Kiedy zaczal chorowac na nerki (raptem 5 dni) sl;edzialm, czytalam i blagalam Boga, przegralam! Watek sledze dalej - juz 2 lata i coagle mam zly w oczach, ciagle wierze, ze komus sie uda! Wrescie uda! Zycze Wam tego!
    Niecały rok temu, niecałe 90 stron tematu, tydzień walki ,
    walki przegranej, czytanie, błaganie o cud, pozorne polepszenie- radośc,
    pogorszenie- łzy, łzy do tej pory, żal, bezsilność, złość,
    patrzenie na zegarek pora wyjśc na spacer ale nie ma z kim, nie ma kto przytulić, nie ma kto popatrzeć czarnymi oczkami, nikt nie włazi pod kołdre bo zimno, nikt nie szturchnie pogłasz mnie...
    smutek, tęsknota...
    Takiej walki sie nie zapomina...
    Też Wam życze udanej walki, walki o życie przyjaciela.

  13. #1638

    Domyślnie

    Mam trochę inne pytanie - jak radzicie z odkładającym się na zębach mocznikiem? Nie jest to aż takie twarde, jak kamień nazębny, ale wyjątkowo śmierdzi - z kłów udaje mi się delikatnie zdrapać paznokciem, niestety na trzonowcach sie uzbierała gruba warstwa i nie wiem, jak się jej pozbyć.
    We wtorek jedziemy na szczepienie i badania kontrolne...

  14. #1639
    Dołączył
    Aug 2006
    Przegląda
    Kraków
    Posty
    35

    Domyślnie

    My poprostu codziennie szczotkowaliśmy zęby pastą Stoma-gel - taka pasta do zębów dla psów.
    Osad powracał oczywiście, bo tego zahamować się nie da, ale przynajmniej na bieżąco go usuwaliśmy i zdecydowanie ładniej pachniało psince z pyszczka.
    No chyba, że piesek nie nauczony myć zęby, to może być trudno. Ale tylko regularne usuwanie osadu coś może pomóc. Przyczyny wszak nie da się usunąć. Łagodzimy tylko skutki.

  15. #1640

    Domyślnie

    Wiem coś o tym bo stoczyłam taką walkę 19 m-cy temu. Mojego 4 letniego przyjaciela pokonał chłoniak. Też mi smutno,i też nie zapominam .. . . Dlatego doskonale rozumię . Kocham już nastęonego { to dobre antidotum ] ale ciągle myślami wracam gdyż nie zdążylismy się sobą nacieszyć.Myślę,ze właśnie ta walka zostawia najgorsze wspomnienia...

  16. #1641

    Domyślnie

    Wyczyscic sobie zabki da, ale traktuje to jednoczesnie jako swietna zabawe - zwykle szczoteczki przezywaja ze dwa uzycia, a takiej wkladanej na palec nie uzywalam, odkad zszedl mi paznokiec, gdy chcialam wyjac suche liscie z pyska, a Bigos delikatnie zamknal paszcze i paluszek sie znalazl miedzy trzonowcami Slyszalam o jakims sprayu z zielonej herbaty czy czegos podobnego - sie psika, a pozniej wyciera gabeczka osad. Stosowal to ktos?

  17. #1642
    Dołączył
    Jan 2004
    Przegląda
    Warszawa
    Posty
    2,510

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez bluerat Zobacz posta
    Jak pisze Romas :
    Ja bym tego nie nazwała śmiercią przedwczesną - a godną śmiercią, bez niepotrzebnego bólu i cierpienia.
    Jeżeli nie jadł i nie wstawał to wybacz, ale czekaliście za długo. Ja też czekałam za długo...
    Bałam sie tu zajrzec...
    Wiesz Bluerat u mojego psa wszystko rozegralo sie w ciagu miesiaca.Od diagnozy do uspienia miesiac czasu.Guz rosł jak na drozdzach.
    Kiedy byly pierwsze objawy ,pies sie uspokoił ,przestal szalec na spacerze,wiecej lezal w ciagu dnia ,ja glupia bralam to za objawy dojrzalosci u niego.
    Potem w trakcie walki z rakiem ,przy wprost lecacych na łeb na szyje płytkach krwi i innych wynikach ,rozwazalismy operacje (widoczny strach weta przed wykrwawieniem psa,brak krzepliwosci) pies odmowil dalszej walki.Poprostu polozyl sie w pokoju gdzie zawsze razem lezelismy i tam juz zostal.I to juz tylko w godzinach sie liczylo.
    Nigdy do konca sie nie wie kiedy juz jest ten moment.
    Nie moge o tym spokojnie myslec.

    Tymczasem z moja Zuzia jest znacznie lepiej.Scisle trzymanie sie diety dla seniora owocuje stabilizacja zdrowka.
    Mocz jest O.K wiec chwilowo odsuwam koniecznosc pobrania krwi ,bo dla niej to ogromny stres.
    Zaczela znow bawic sie z Bianka i szalec na spacerkach wiec mam namacalny dowod,ze czuje sie lepiej.Oby jak najdluzej.
    magda&Zuzia&Bianka

  18. #1643

    Domyślnie

    No i wyniki nam poleciały
    mocznik z 79,3 na 87
    kreatynina z 1,8 na 3,4

    Jutro badam jeszcze mocz i robie UP/C. W czwartek konsultacje i wejda nowe leki. Synek konczy dzis 2 lata i 2 miesiace. Dokladnie od 2 lat jest z nami. Boje sie o niego. Bardzo sie boje.
    A Bercia jest przeziebiona i dostaje antybiotyki, bo jej z noska zaczelo leciec - a na ten nosek to szczegolnie musimy uwazac.
    Bunia twardzielka trzyma potwory twarda lapa szefowej stada - moja mala dzielna krolewna.

  19. #1644

    Domyślnie

    kurde trzymam za Bigosa i Beri

    Tufi a co to jest UP/C?

  20. #1645

    Domyślnie

    UP/C to stosunek bialka do kreatyniny w moczu.
    Najpierw trzeba znalezc laboratorium, w ktorym podadza wartosci liczbowe, a nie tylko okreslenie "negative" lub "positive" - musza miec czula maszyne albo zrobic to recznie, ale na pewno sie da. Koszt ok. 10zl - i nie trzeba robic z dobowej probki moczu, a wystarczy probka z porannego moczu.
    Pozniej przeliczamy obie wartosci na te same jednostki, chyba ze juz sa w tych samych. Dzielimy bialko przez kreatynine i wychodzi nam wynik, ktory mowi o stanie nerek. Przyjelo sie, ze bullteriery sa dopuszczane do hodowli, gdy wynik bedzie mniejszy lub rowny 0,3; dzis moj wet mowil o ogolnej normie dla psow do 0,6.
    W czerwcu Bigosowi UP/C wyszlo 1,6...
    U zdrowych bullterierow te wartosci wygladaja czasami tak: 0,012; 0,034 itp - a wiec bardzo poprawne.
    Ten test pozwala dokonac szybkiej diagnostyki, powtarza sie go co pol roku - daje obraz tego, co sie dzieje w nerkach zanim wykaza to badania krwi.

  21. #1646

    Domyślnie

    a jak robimy regularnie badania krwi to to badanie coś może zmienić?

  22. #1647

    Domyślnie

    Zmienic juz nic nie zmieni, ale jest niezwykle przydatne w badaniu/diagnostyce psow zdrowych - nie trzeba kłuć psa, a dwa razy do roku mozna sprawdzic, czy cos zlego nie zaczyna sie dziac - UP/C wczesniej wskaze, czy zachodza jakies niepokojace zmiany, badanie krwi ukazuje juz, jak wielkie zmiany nastapily.
    Trzeba tylko uwazac, aby nie pobierac moczu od psa krotko po kryciu albo od suki przed/w trakcie/lub zaraz po cieczce, bo wyniki moga zostac zafalszowane.

  23. #1648

    Domyślnie

    tufi mocno poleciały te wyniki u Bigoska
    Napisz mi czy podajesz mu inne leki poza ipakitiną? Nie wiem co mogłabym zrobić dla Velmy, je Renal i ipakitinę. Wet twierdzi, że nic więcej nie trzeba.
    Ola

  24. #1649

    Domyślnie

    Mocno i nie mocno - te zmiany nastapily w sumie w okresie pol roku prawie. Wyniki mial robione bez wczesniejszego podawania ipakitiny i na normalnej karmie - teraz wrocilismy do ipakitiny, renal w drodze (mam nadzieje, ze bedzie jadl - wczesniej kiedys mial trovet'a). Jutro mamy ustalic, czy dolaczamy jakies leki i jakie - prawdopodobnie na obnizenie cisnienia krwi.

  25. #1650
    Dołączył
    Aug 2003
    Przegląda
    Puszcza Kampinoska
    Posty
    2,043

    Domyślnie

    tufi
    Trzymam kciuki za poprawę wyników. I wymyziaj ode mnie Bigoska.
    Napewno wszystko wróci do normy jak tylko wprowadzisz Ipakitine i Renala.

Strona 66 z 233 PierwszyPierwszy ... 16 5663646566676869 76 116 166 ... OstatniOstatni

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •