Serdecznie witam,
już jakiś czas temu dołączyłem do Dogomanii, przedstawiając się, a także opisując że zajmuję się ostrzeniem ostrzy zarówno groomerskich jak i fryzjerskikch.


Dlaczego otwieram ten temat? Powiem wam, że z tym zamiarem nosiłem się od dawna.


Powodem jest fakt, iż już od dość długiego czasu część klientów przynosi lub przysyła mi ostrza nie tyle stępione, co będące efektem eksperymentów ludzi nie mających pojęcia o ostrzeniu tychże ostrzy.
Postanowiłem podzielić się z wami moimi odczuciami na ten temat, ponieważ w momencie gdy padacie ofiarą pseudofachowca mają miejsce następujące rzeczy:


1. tracicie czas i wyrzucacie pieniądze w błoto, ponieważ ostrza po prostu nie tną,
2. w 80% drastycznie skraca się żywotność ostrzy,
3. ponownie tracicie czas i pieniądze ponieważ dalej szukacie kogos kto naostrzy wasze ostrza,
4. a z mojej strony: ewidentnie wydłuża się proces ostrzenia ponieważ ostrze jest najczęściej nierówne. Prowadzi to do zbierania kolejnych jego warstw, aż do uzyskania pożądanego efektu.


Być może uważacie, że podane wyżej punkty sa oczywiste, ja jednak uznałem, że warto je zamieścić.
Jak oczywiście wiecie strzyżenie zwierząt, a ludzi to dwa osobne światy. Toteż ostrzenie ostrzy groomerskich jest trudniejsze i nie dla każdego, o czym wielu z was też się przekonało.


Co zatem zrobić? Skąd wiedzieć z czyich usług skorzystać?
Odpowiedź nie jest łatwa, ale przestrzegając kilku zasad możecie ograniczyć ryzyko. Poniżej zamieszczam moje osobiste obserwacje, a także sugestie:


1. NIE kożystajcie z usług "podwórkowych złotych rączek" (nierzadko dorabiających emerytów) - jedna z najczęstrzych przyczyn.
2. To, że ktoś przyjedzie do was po ostrza, a potem grzecznie odwiezie nie oznacza, że prawidłowo je naostrzy.
Mogę w tym miejscu odwołać się także do przypadków ostrzenia np. narzędzi stolarskich czy też rzeźnickich, gdzie tego typu proceder jest bardzo częsty. Wielu ludzi podchodzi do sprawy w następujący sposób: kupię sobie jakąś szlifierkę za małe pieniądze, może dwie - potem wyszukam odpowiednie firmy - przyjadę - powiem jaki to mam sprzęt i umiejętności - następnie otrzymam od nich ich narzędzia które "naostrzę" a potem odwiozę i zarobię.
Ludzie nie posiadają elementarnych umiejętności z zakresu szlifowania powierzchni, a gdzie tu mówic o ostrzeniu.
3. Popytajcie innych ludzi z branży z czyich usług korzystają, jednak i to nie gwarantuje sukcesu (polecam się).
4. Internet (mała loteria).
5. Postawcie na firmę z długoletnim doświadczeniem - szansa wzrasta.
6. Wyjście dla desperatów to zakup nowych ostrzy co jest marnotrastwem pieniędzy, ponieważ stare odpowiednio zregenerowane mogą jeszcze długo posłużyć.


Czym będziecie sie kierować, to już wasz wybór.


Na koniec napiszę, że klienci mówili mi też np. że wcześniej wysyłali ostrza "tu" i "tam", ale na 5 kompletów 2 lub 3 słabo cięły lub wcale. Słysząc coś takiego zapytałem sam siebie, czy to jest jakiś TOTOLOTEK?? Uważam że nie.
Jest jeszcze kwestia przysyłania ostrzy z maszynką, otóż w celu regulacji lub naprawy to rozumiem, ale przecież kto uważając się za fachowca w danej dziedzinie potrzebuje maszynkę do sprawdzenia efektu swojej pracy. Powierzchnia ostrzy mówi wszystko. Czy gdy klient przysyła mi frezy to proszę go o przysłanie całej maszyny, abym mógł sprawdzić efekt swojej pracy? Oczywiście nie.


Dziękuję wszystkim którzy przeczytali do końca. Mam nadzieję, że to co napisałem okaże sie pomocne. Pisząc to poszułem sie lepiej.
Jeśli macie do mnie jakieś pytania to najlepiej piszcie na maila [email protected]


Pozdrawiam Czesław