+ Odpowiedz na ten temat
Strona 2 z 2 PierwszyPierwszy 1 2
Pokaż wyniki od 26 do 41 z 41

Temat: Pogryziony pies, prosze o pomoc.

  1. #26

    Domyślnie

    Dokładnie jak pisze Ewtos! "Długie" rany się szyje, małych absolutnie. Trzeba BARDZO DOKŁADNIE obejrzeć psa, czy nie ma pozornie maleńkich dziurek po zębach, przy każdej takiej dziurce wystrzyc/wygolić sierść i bardzo pilnować, żeby się nie babrały. W tej chwili gdyby mi się trafił włochaty, pogryziony solidnie pies, to od razu golę go w całości, wiem, jaką paskudną niespodziankę potrafi zrobić przegapiona mała rana......
    Pies powinien mieć założony wenflon i podawane na bieżąco leki przeciwzapalne, antybiotyk (bezwzględnie, przy wiekszych ugryzieniach maść nie wystarczy), w razie potrzeby przeciwwstrząsowe (stąd konieczność wenflonu, żeby móc zadziałać od razu).

    Obserwuj uważnie, czy pies nie ma gorączki, nie jest osowiały, jak wygląda okolica rany- wszelkie zmiany koloru, napuchnięcie, brzydki wysięk (ropa) itp to powód do alarmu.

    Do tego pies powinien był mieć od razu zrobione usg i rtg w celu wykluczenia ukrytych urazów.


    Powodzenia!!!!!!

  2. Husse - szwedzka karma dla psa i kota
    Zarejestrowany
    Jul 2008
    Skąd
    Szwecja
    Postów
    1,704
    Husse Valp Maxi – karma dla szczeniąt i suk ciężarnych Husse Valp Maxi
    Kompletna karma dla szczeniąt i suk ciężarnych dużych ras

    Husse Valp Maxi to karma Super Premium, która dostarcza dodatkowe składniki odżywcze, witaminy i minerały potrzebne szczeniętom dużych ras w okresie wzrostu (od 4 tygodnia życia).

    Pełna ochrona stawów od urodzenia!
    Ekstrakt z małży nowozelandzkich zawarty w karmie Husse Valp Maxi to bogate źródło glukozaminy i chondroityny, które pobudzają odbudowę chrząstek stawowych i wpływają na sprawne funkcjonowanie stawów.
     
    Mocne kości i zdrowe zęby!
    Odpowiednio dobrana ilość wapnia, fosforu oraz witamin gwarantuje prawidłowy rozwój kości i zębów. Luteina, Beta-karoten oraz kwasy tłuszczowe Omega-3 i Omega-6 sprzyjają rozwojowi mechanizmów obronnych.



    Jeżeli masz uwagi związane ze współpracą Dogomanii z Husse zapraszamy do dyskusji:
    http://www.dogomania.pl/threads/197383-Współpraca-Husse-i-Dogomania.pl

  3. #27

    Domyślnie

    Dzisiaj po zmyciu zaschniętej krwi mój kurdupel próbuje wstawać, po konsultacji z moim wetem wysłałam siostrę do wrocławia do lepszej kliniki na rtg, do pogryzienia doszło stwierdzone pęknięcie miednicy i naderwanie mięśnia. Poza tym że nazwali mi psa po raz setny yorkiem, nawet w informacji dla mojego weta tak figuruje, to jest całkiem nieźle. Leki przeciwbólowe zdziałały cuda, ale z drugiej strony jak nie boli to próbuje się wylizywać i boję się o szwy, jeden i tak jej w klinice ściągnęli żeby był odpływ dla krwi i ropy. Dodatkowe dziurki po zębach znalazłam dopiero dzisiaj rano jak przewracałam ,,pacjenta" na drugi bok, wycięłam sierść, ale krwiaki ma paskudne i mam robić zimne okłady. Ciężko będzie utrzymać na posłaniu taki wulkan energii, ale się postaram, przynajmniej teraz grzecznie leży mi na kolanach i pozwala robić okłady Jutro wizyta u weta i antybiotyk, jestem póki co dobrej myśli.

    Dzisiaj tak to wygląda, nieco lepiej niż wczoraj poza tym że te krwiaki na górze rano były 3 razy mniejsze.

    Uploaded with ImageShack.us
    Ostatnio edytowane przez Sesire ; 06-06-2011 o 01:08

  4. #28

    Domyślnie

    O mój Boże, jakie biedactwo

    A co na to właściciel psa, który zaatakował? Powinien zwrócić koszty leczenia i ponieść jakąś karę



  5. #29

    Domyślnie

    krwiakami się nie przejmuj.same znikna z biegiem czasu.ewentualnie jak pies wiercipienta to przed spacerami posmaruj aescinem w żelu(wyciąg z kasztanowca).antybiotyk pomoże na zakażenie przyranne i będzie dobrze

  6. #30

    Domyślnie

    Cytat Napisał Doginka Zobacz post
    O mój Boże, jakie biedactwo

    A co na to właściciel psa, który zaatakował? Powinien zwrócić koszty leczenia i ponieść jakąś karę
    Właściciel nie był nawet w stanie mi powiedzieć czy jego bestia była szczepiona zresztą do tej pory nie wyjaśniło się kto to bydlę spuścił z łańcucha... nie twierdzę że ma siedzieć przy budzie cały czas, ale chociaż pod kontrolą niech biega!


    Aescin dostałam od weta, ale dopiero jutro mogę zacząć go stosować, podobno muszą minąć 3 dni od pogryzienia. Na razie Rywanolu używam i zimnych okładów.
    Najlepszą poprawą było to że dzisiaj je za 3, to że tylko jedzenie dla kota to już inna sprawa
    Ostatnio edytowane przez Sesire ; 07-06-2011 o 00:35

  7. #31

    Domyślnie

    wszystko będzie ok,pewnie goi się"jak na psie"

  8. #32

    Domyślnie

    Właściwie to już coraz trudniej z utrzymaniem czorta w miejscu, nadal domaga się wynoszenia na siku więc muszę sie przygotowywać na to że mi zwieje, niby ma tylko 3 sprawne łapy, ale biega na nich równie szybko co jak na 4 Wet powiedział dzisiaj że to chyba jednak zerwane więzadło i po zagojeniu pogryzień konieczna będzie wizyta u ortopedy i jeśli podejrzenia sie potwierdzą będzie zabieg, a póki co muszę znów zacząć nosić kaganiec ze sobą, wredota znów rzuca się na weta bo kto lubi igły i termometr w tyłku na każdej wizycie?...
    Jutro znów antybiotyk i przegląd krwiaków, przynajmniej opuchnięcie w okolicy szwów odrobinę zeszło, za to pod skórą czuć pęcherzyki powietrza jub jakiś płyn i słychać jak się przemieszczają.

  9. #33

    Domyślnie

    Niestety dołączam do grona właścicieli pogryzionych psów. We wtorek moja młodsza suczka została szpetnie pogryziona przez dużo większego psa. Koszmar. W dodatku byłam na spacerze z moimi dziećmi (9m i prawie dwa lata). Po tej akcji stwierdziłam, że nie wybiorę się sama na spacer z dziećmi i z psami. Nigdy więcej. Albo psy albo dzieci, albo ewentualnie ktoś do pomocy. Druga suka nie ucierpiała wcale, ale mniejsza "fruwała" w powietrzu. Po wszystkim wydawało się, że rana jest niewielka, pies był w szoku i widać było, że cieszy się, że jest po i że żyje, ale po wstępnych oględzinach okazało się, że rana jest dość głęboka. Pojechałam do wet, zostawiłam psa i zgodziłam się na zszycie poszarpanego miejsca. Teraz, gdy czytam ten wątek zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam. Czy nie lepiej było oczyścić ranę i zostawić ją do samoistnego zagojenia? Lekarz założył dren, który ma wyciągnąć Atce w sobotę. Wczoraj wyciekało z niego trochę krwi, dziś prawie nic się z niego nie sączy. W ogóle mam problem z drugą suką (nota bene matką pogryzionej), za którą musimy ciągle chodzić, żeby nie wylizywała młodej ran. Nurtuje mnie jednak to zszycie rany. Proszę o fachowe "rzucenie okiem", czy ten szew był konieczny? A umiejscowienie drenu jest w porządku? Atka dostała metacan i clavaseptin do domu, a w lecznicy synulox i torbugesic. Z góry dzięki.

    http://imageshack.us/photo/my-images...scf2394gh.jpg/
    http://imageshack.us/photo/my-images/43/dscf2392k.jpg/

  10. #34

    Domyślnie

    Szew był konieczny
    Skóra w tym miejscu i przy tej rozległości urazu nie zasklepiłaby się sama
    a założone dreny powodują ,że miejsce "jest otwarte" czyli wydzielina z rany ma ujście oraz ryzyko rozwoju infekcji beztlenowcami jest ograniczone
    Samo miejsce założenia drenów też w porządku - właśnie tam gdzie są założone zbierała by się ew. wydzielina z rany ( prawo grawitacji)
    Działania Twojego weta nie budzą moich wątpliwości

    A swoją drogą to biedna psinka
    Staje normalnie na łapki , ma w nich czucie? Splot barkowy nie został uszkodzony?

  11. #35

    Domyślnie

    dokładnie.a czy przypadkiem nie kazał poruszać tym drenem,żeby wyciekało z rany?

  12. #36

    Domyślnie

    "Działania Twojego weta nie budzą moich wątpliwości"

    Wielkie dzięki! Od razu lepiej.

    "Staje normalnie na łapki , ma w nich czucie? Splot barkowy nie został uszkodzony?"

    Tak. Nie ma najmniejszych problemów z chodzeniem, wczoraj zdecydowała się na wieczorny spacer i nawet dotrzymała kroku swojej mamie. Splot barkowy nienaruszony na szczęście. Jest apatyczna i większość dnia poleguje na posłaniu, ale gdy przyjdzie ktoś znajomy, to Atka biegnie do drzwi, merda ogonem i cieszy się jak za dawnych czasów. A tak z ostatniej chwili, to jej matka robi jej właśnie wieczorną toaletę pyska - uwięzionego w kołnierzu. Tylko mlaskanie słychać.
    Ostatnio edytowane przez wiolid ; 07-07-2011 o 23:30

  13. #37

    Domyślnie

    Cytat Napisał gryf80 Zobacz post
    dokładnie.a czy przypadkiem nie kazał poruszać tym drenem,żeby wyciekało z rany?
    Pewnie zapamiętałabym, gdyby o tym wspomniał. Mówił tylko, że sącząca się z drenu wydzielina zabrudzi mieszkanie (tak jakby to było ważne). A tak naprawdę to tak średnio się coś sączy. Nie chciałabym jej sprawić cierpienia, bo szczerze pisząc nie wiem jak się do tego ruszania drenem zabrać, ale jeżeli macie doświadczenie w tej kwestii to proszę o wsparcie.

  14. #38

    Domyślnie

    Proszę nie ruszać drenów, jesli są drożne ( a tak ,skoro "cos" wycieka) nie ma takiej potrzeby.
    To nie tyle kwestia bólu ile nieumiejetne majstrowanie przy nich może spowodować że wypadną.
    Suczka się rusza więc i dreny "pracują" i to w zupełności wystarczy

  15. #39

    Domyślnie

    Drenów nie ruszam. Zresztą jutro jedziemy je wyciągnąć i dowiem się co dalej. Dzięki wielkie za podpowiedzi. Stan Tuśki z dnia na dzień się poprawia, rana się zasklepia i nie wygląda już tak paskudnie. Na pewno się wyliże.

  16. #40

    Domyślnie

    pewnie,goi się jak na psie-jest takie powiedzenie ,słuszne całkiem

  17. #41

    Domyślnie

    Dreny wyciągnięte, stan ogólny bardzo dobry, za tydzień wyciągamy szwy. Faktycznie goi się wszystko jak na psie.

+ Odpowiedz na ten temat
Strona 2 z 2 PierwszyPierwszy 1 2

Tagi dla tego tematu

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów