APSA tekst piękny..
Zmieniłabym jedynie ponad 10 lat na około 10lat
Czy chłopaki są na forum owczarków?
Husse Optimal|
Pełna ochrona układu pokarmowego Fruktooligosacharydy, lecytyna, siemię lniane oraz błonnik buraczany gwarantują prawidłowy przebieg procesów trawiennych i regulują perystaltykę jelit. |
|
Wzmocniony system odpornościowy Wyciąg z aksamitki, ekstrakt z pestek winogron, Beta-karoten oraz witaminy A, C i E wzmacniają system odpornościowy psa. |
c.d.
i dojechała i adoptowała Guzika
Najpierw zadzwoniła do mnie z pytaniem o dawno wydanego Barbadosa. Myślała, że on staruszek, bo takiego szuka starszego i spokojnego owczarka. Nie bardzo jak miałam rozmawiać, obiecałam zadzwonić wieczorem, porozmawiać na spokojnie i "coś" zaproponować. Jak się tylko rozłączyłam, pomyślałam o Uziku. Minęło pół godziny - dostaję smsa od Apsy. Pani zadzwoniła do niej i już jedzieDo schroniska dojechała zdecydowana na Uzika (mi o Ślepowronku nie wspominała).
Zaprowadziłam do Uzika no i zaraz była adopcja. Psa odprawiały trzy opiekunki, a lekarka bardzo się cieszyła. Miał psiak w schronie powodzenie.
O domu pewnie więcej napisze APSA. Ludzie mają kota z Palucha i starszą małą suczkę. Już kiedyś adoptowali staruszka z palucha.
Poczekam jeszcze na poinię osoby, przez którą Uzikowy wątek w ogóle powstał - Anett, jak myślisz?
Szafirek:
Szafirek to cudowny pies "wilczur" - taki mniejszy owczarek niemiecki o puszystej czarnej sierści. Jest już starszym psem, lecz mimo tego zachował młodzieńczą energię i pogodę ducha. Brakuje mu ruchu i kontaktów z człowiekiem. W stosunku do ludzi przyjazny i łagodny, niemal zawsze uśmiechnięty. Nadaje się do domu z dziećmi; może zamieszkać w mieszkaniu lub najlepiej domu z ogrodem. Dogaduje się z innymi psami.
![]()
Właśnie dzwoniła pani Uzika. Zaczęła od tego, że pies nie chce chodzić po schodach, więc już byłam cała w stresie...
Maleństwo jest noszonePani sie trochę niepokoi, bo pies dużo ziaja i dużo pije. Nie była całkiem przekonana, jak mówiłam, że w mieszkaniu jej na pewno dużo cieplej, niż miał w swoim schroniskowym pokoiku z otwartymi drzwiami. Poza tym miał wczoraj atak padaczki, mam nadzieję, że to tylko efekt stresu przeprowadzki i się więcej nie powtórzy.
Został wykąpany i wyczesany i jest piękny. Ukradł pączki z talerzaZ drugim pieskiem bez problemu, z kotem chyba też, w każdym razie nie było o tym mowy. Pani planuje wizytę u lekarza, tylko do jej lecznicy zejście jest po schodach w dół, więc w tym momencie nie chce znów psa stresować wożeniem i strasznymi schodami, pewnie pojadą po weekendzie. Ogólnie pani bardzo sympatycznie brzmiała, pożaliła się na sąsiadkę, która zawracała jej cztery litery zachwycając się Uzikiem, kiedy pani akurat była zajęta wnoszeniem maleństwa po schodach.
Tragedia!
Z Uzikiem jest źle, przestał chodzić. Był dziś u lekarza (a raczej rzeźnika!). Nie zrobił badań, ale dał diagnozę i jakieś leki. Krew i rtg zrobi ... jak pies wstanie. Stwierdził dysplazję (bo owczarek). I jak się nie poprawi to zalecił uśpić.
Ludzie są dobrzy ale jacyś mało zaradni. Jutro jest możliwa wizyta na 12tą u dobrego lekarza, tylko POTRZEBUJEMY TRANSPORTU!!!!!
Zerknijcie proszę na stronę transport wolontariuszy z dogo z mazowieckiego :
http://mapapomocy.dogomania.pl/cat.php?id=1
Więcej informacji ( nawet nr.telefonu) o wolontariuszach po zalogowaniu się...
Tutaj jest mapa pomocy dz dogomanii - wolontariusz echętni do transportu - zerknijcie na mazowieckie
http://mapapomocy.dogomania.pl/cat.php?id=1
W schronisku miał jeden zaobserwowany atak (tzn. mógł mieć więcej, kiedy nikogo nie było).
Transport już chyba nie. Morisowa ma kontakt z właścicielem - mężem tej pani, z którą rozmawiałyśmy. W jego relacji sytuacja nie wygląda aż tak źle, planują go zabrać do swojego lekarza, do którego mają zaufanie. O żadnym usypianiu nie ma mowy.
Transport już nie potrzebny - oni mają samochód, tylko mąż jeździ nim do pracy. Miał być potrzebny na wczoraj w godzinach pracy, bo chcieliśmy wykorzystać umówioną wizytę u naszego specjalisty.
Pani chyba ma lekko histeryczną naturę. Psu się wyraźnie pogorszyło, trafiła na lekarza patałacha, który rzucił hasło eutanazja, więc się przeraziła. A przez telefon to wiadomo, jak jest - można się totalnie nie zrozumieć. Powinnam do niej zadzwonić i zapytać, czy na pewno jest poprawa.
Ludzie!
Zeszły czwartek: zadzwoniła miła pani, że chce ONka staruszka, że ma już jednego starszego psa. Robiła dobre wrażenie. W schronisku na opiekunkach też zrobiła dobre wrażenie.
Piątek - pani zadzwoniła z relacjami, Uzik jest piękny, kochany, tylko ze schodami problem. miał w czwartek atak padaczki, aż się nad nim popłakała.
Niedziela: pani zadzwoniła, że z Uzikiem grzej, nie chodzi, wzięli go do dużej znanej kliniki, dostał masę leków, ale lekarz powiedział, że jak nie będzie poprawy, to będzie meczenie psa i trzeba rozważać eutanazję. Pani się popłakała z rozpaczy, Uzik taki kochany, grzeczny, piękny, dogadał się ze zwierzakami i ona chce, żeby jeszcze u niej pożył. Biegać nie będzie, wiadomo, ale niech nie cierpi.
Poniedziałek - Morisowa rozmawiała z mężem pani: jest trochę lepiej, wiadomo że nie będzie idealnie, ale przecież wiedzieli, co brali. Za parę dni wezmą go do swojego lekarza na badania, usypiać bez konieczności oczywiście nie będą!
Wygląda na to, że sytuacja opanowana. Uzik mimo wszystko jest szczęściarzem.
* * *
Wtorek po południu - odwieźli Uzika do schroniska.
Powód zwrotu: nawet po lekach ma problemy z chodzeniem.
Nóż się w kieszeni otwiera![]()
![]()
Ludzie są nienormalni, naprawdę, tym razem zwątpiłam do reszty.
Naszemu gatunkowi też przydałyby się ograniczenia możliwości rozmnażania się.
Tak się cieszyłam z tej adopcji...
Co za bida..................................
Uzik, misiaku piekny...
Po co go brali, narobili mu nadziei....
jak ma normalnego czlowieka szlag nie trafiac?
![]()
Nasz kochany Tigerek juz nie zyje
Galeria Zary ,Tigerka i 4 potForUF oraz ogolne pierdu pierdu i nocne Polakow rozmowy
Oficjalnie bezrobotna od 01/12/10 - byle do wiosny
Mam bana na bazarki - prosze nie wolac
Rano już wiedziałam. Podchodzę do faceta (właśnie zaczął pracować w schronisku, to go często widuję...) i zjadliwym tonem pytam "jak piesek?" -"no odwieźliśmy go, żona tak płakała"
Zwymyślałam go ostro (Apsa mnie zna) i nie chciałam słuchać. Pokazałam go opiekunce Uzika, ona cicha i spokojna to i w takim tonie mu tłumaczyła jaką podłość zrobił psu. Nie sądzę, żeby coś dotarło.
Nie chcieli go stresować jazdą do lecznicy, badaniami. Chcieli z tym poczekać, aż pies poczuje się lepiej psychicznie. Ale odwieźć do schroniska? bez problemu...
szkoda słów.... bo co można powiedzieć
Morisowa, że mu nagadałaś bardzo dobrze ale żeby cokolwiek do niego dotarło to wątpię - ktoś kto odwozi psa do schroniska bo pies nie może się podnieść na łapy ??!!! żona płakała? nie no po prostu q... nie mogę![]()
Czy Uzik trafił do swojego starego boksu? wiadomo jak on się czuje? dostaje jakieś leki?
Zakładki