Tak, na tym wątku będzie dużo hipokryzji... Nie zabijajmy psów na mięso, ale zaraz na obiad biegniemy na szyneczkę, pulpeciki, albo wołowinkę. Prawda jest taka, że gdyby dążyć tą drogą, to Hindusi powinni nam zabronić jeść krowy, sataniści kozy

, a i od świń, królików i kurczaków też się ktoś znajdzie. Dlaczego to zachód ma naprawiać i zbawiać cały świat, przyjmując, że kultura białego człowieka jest jedyną słuszną? Uważam, że w Azji powinno się pozwolić jeść psy. Tak, pozwolić jeść psy. Byle były zabijane w humanitarnych warunkach. To, że my psy traktujemy jak przyjaciół, nie znaczy, że jest tak na całym świecie. Innym też się pewnie nie podoba, że jemy świnie, krowy, indyki... Ale nie narzucają nam swojego zdania. A z ciekawostek: kojarzy ktoś z Was świnki wietnamskie? Skądś się wzięła ich nazwa

Szanujmy zwyczaje innych, jeśli chcemy, aby nasze były szanowane. Może najpierw, jeśli idzie o jedzenie mięsa, zacznijmy od siebie? Może poprawmy tutaj warunki zwierząt rzeźnych, a nie w Chinach? Kto z Was nie słyszał o "fabrykach jaj", gdzie kury przebywają w strasznych, tragicznych, urągających wszelkim zasadom warunkach? To co? Może zakażemy jedzenia jajek, bo tak kurom będzie lepiej? Jak powiedziała kiedyś mama mojej koleżanki: "Pan Bóg dał nam zwierzątka też na mięso". I uważam, że wszystko jest w porządku, o ile rzeczywiście ubój przebiega humanitarnie. Ale nie popadajmy w paranoję.
Zakładki