-
-
01-12-2010 20:11 Wiadomość od sponsora serwisu
Husse Valp MaxiKompletna karma dla szczeniąt i suk ciężarnych dużych ras
Husse Valp Maxi to karma
Super Premium, która dostarcza dodatkowe składniki odżywcze, witaminy i minerały potrzebne szczeniętom dużych ras w okresie wzrostu (od 4 tygodnia życia).
Pełna ochrona stawów od urodzenia!
Ekstrakt z małży nowozelandzkich zawarty w karmie Husse Valp Maxi to bogate źródło glukozaminy i chondroityny, które pobudzają odbudowę chrząstek stawowych i wpływają na sprawne funkcjonowanie stawów. |
Mocne kości i zdrowe zęby!
Odpowiednio dobrana ilość wapnia, fosforu oraz witamin gwarantuje prawidłowy rozwój kości i zębów. Luteina, Beta-karoten oraz kwasy tłuszczowe Omega-3 i Omega-6 sprzyjają rozwojowi mechanizmów obronnych. |
-
Co znaczy 'odpowiedniej wielkości'? 1.5m? 50cm? Czy ten wybieg będzie mieć dach? Jak duży?
-
Myślałam o prostokącie 3m na 2m. W wybiegu trawka, w rogu jakiś piaseczek. Kawałek słońca, kawałek cienia, zabawki, legowisko(?). Siatka o wysokości metra, daszek będzie na połowie żeby dawał cień, bo jak będzie padał deszcz czy będzie zimno, to szczeniak wędruje do domu.
-
Ja bym zrobiła daszek na całej powierzchni wybiegu. Słońce w ciągu dnia różnie operuje i jeśli daszek będzie za mały, może się zdarzyć, że w pewnej sytuacji (np. w południe) może nie być cienia na terenie wybiegu.
-
-
Byłabym wdzięczna jakby jeszcze ktoś się wypowiedział
-
Ja przyznam szczerze, nie do końca widzę sens w stawianiu takiego 'wybiegu'. Rozumiem, że świeże powietrze jest zdrowe i pewnie nie chcesz, żeby pies cały dzień się nudził w domu ALE:
Czy nie będzie mu się bardziej nudzić na takim zesłaniu? W końcu wybieg będzie miał wymiary standardowego kojca - więc żadna atrakcja.
Poza tym- co będzie jeśli jakiś obcy pies postanowi przerobić shih tzu na rękawiczki?
-
-
Jeśli babcia spędza czas na zewątrz, moim zdaniem wybieg jest bardzo dobrym pomysłem. Żeby psiak się nie nudził, możecie kupić kilkunastometrową linkę, na której babcia będzie też mogła zabierać go ze sobą, kiedy robi coś mniej absorbującego - a pies będzie miał swobodę.
Tylko właśnie - uwaga na upał, bo shih tzu zwykle niezbyt dobrze je znoszą - cień i świeża chłodna woda to konieczność.
Zresztą czytając niektóre posty mam wrazenie, że nawet 90% dogomaniaków nie nadaje się żeby posiadać psa - bo śmią wychodzić do pracy, a pies nie ma 24 h na dobę zapewnionego towarzystwa i nieustających rozrywek
-
Chciałam sobie wziąć tygodniowy urlop, żeby pobyć z psem w tych pierwszych dniach.
Czasem sobie myślę, że jest właśnie tak jak mówisz: pracujesz, chodzisz do szkoły? pies nie jest dla Ciebie!
-

Napisał
goha
Chciałam sobie wziąć tygodniowy urlop, żeby pobyć z psem w tych pierwszych dniach.
Czasem sobie myślę, że jest właśnie tak jak mówisz: pracujesz, chodzisz do szkoły? pies nie jest dla Ciebie!

Urlop ma sens na max 1-2 dni; lepiej żeby pies jak najszybciej wdrożył się do rytmu dnia i panujących w domu zasad. Jak przywyczai się, że ktoś non stop nad nim siedzi, to potem będzie płacz, jak będzie musiał przez jakiś czas zająć się sobą.
Pracujesz, chodzisz do szkoły - pies nie jest dla Ciebie; nie pracujesz, też się nie nadajesz na właściciela, bo cię nie stać... Na emeryturze też nie wolno, bo zdrowie nie te, i może się nie podoła do końca życia psa... Nie można dac się zwariować; oczywiste, że psy nie są dla samotnych osób których codziennie nie ma np. 11 godzin w domu - ale bez przesady, jeśli pies ma zapewniony ruch, zajęcie, opiekę, to standardowy czas pracy właściciela zniesie bez problemu.
-
A mnie się taki pomysł z kojcem nie podoba. Szczenię powinno poznawać świat, ludzi, być w kontakcie z domownikami. Wydaje mi się, że nie wyrośnie z takiego szczylka nic dobrego, trudniej będzie go szkolić, nauczyć czystości i zasad życia w domu. Jak długo chciałabyś go wychowywać na takim wybiegu? Całe życie? Jeżeli tak, to metrowe ogrodzenie jest za niskie
, a pomysł bez sensu. A jeżeli chodzi Ci o okres dorastania, żeby nie niszczył i nie brudził Ci w domu pod Twoją nieobecność, a babcia naprawdę będzie miała ochotę się psem zajmować i wie jak to robić, to może i pomysł by wypalił. Jeżeli oczywiście od razu po powrocie zabierałabyś go do domu, na spacer i nadrabiała uczenie i socjalizację malucha.
Moim zdaniem już lepiej ogrodzić działkę i niech psiak spędza dnie przy babci w ogrodzie.
-

Napisał
Delph
Szczenię powinno poznawać świat, ludzi, być w kontakcie z domownikami.
Ale przecież nie musi tego robić 24 h na dobę
Moim zdaniem, jeśli po powrocie właścicielki z pracy będzie czas na naukę, spacery, zabawę, to krzywda się psu nie stanie.
No i przede wszystkim to shih tzu. To nie owczarek ani żaden inny pies pracujący, który potrzebuje mnóstwo ruchu i zajęcia; to nie labrador, który usycha bez kontaktu z ludźmi tylko piesek ze Wschodu o dość kocim charakterze; to nie amstaff, żeby źle ułożony był fizycznie nie do opanowania i zagrażał otoczeniu; to nawet nie york, bo shih tzu nie jest terrierem jak tamten, tylko pieskiem od początku istnienia rasy stworzonym po prostu do bawienia i wyglądania na salonach.
Moim zdaniem, jeśli zaangażowanie gohy po zakupie psiaka nie spadnie, to nie będzie problemów.
-
Goha- dom pełen ludzi,nie ma czym się martwić. Babcia i tak się rozkocha w psinie i z kolan go nie zdejmie. A jeśli już to wybieg o którym mowa pomoże Jej na chwilę odwrócić uwagę od psiaka i zająć się np. ogrodem.
-
Martens, właśnie to przecież napisałam
Nie podoba mi się tylko ta opcja, o której piszesz, że zainteresowanie psiakiem z czasem może osłabnąć i maluch zostanie psem kojcowym, a to jest dla takiego psa niedopuszczalne.
Tak czy siak podejrzewam, że zamknięty w kojcu maluch i tak widząc babcię krzątającą się po ogrodzie będzie piłował gardziołko i próbował się wydostać, z przerwami na krótką drzemkę, jak każdy szczeniak
Gdy miałam całe mioty pod opieką ze względów bezpieczeństwa zamykałam je na noc w takim właśnie kojcu (tylko że w mieszkaniu), z którego szybko nauczyły się wychodzić
i musiałam przerzucić się na klatkę (chodzi o osłonięcie z góry). Co zaowocowało właśnie koncertami protestujących maluchów, które wolą rozrabiać po domu, zamiast grzecznie bawić się i spać w klatce, ale nie zaskoczyło mnie to specjalnie
Uprzedzam wypowiedzi o przyzwyczajaniu psów do klatek, oczywiście były przyzwyczajane, spały tam w ciągu dnia przy otwartych drzwiczkach, jadły, bawiły się, ale wymaganie od małego szczeniaka siedzenia w zamknięciu kilka godzin jest ponad jego możliwości (zdarzają się wyjątkowe leniuchy, którym się po prostu nie chce, ale nie o tym mowa
) Już łatwiej jest szczeniakowi zostać grzecznie w jakimś miejscu, gdy nikogo nie ma, niż gdy widzi niedaleko krzątającego się domownika, a nie może się do niego dostać.
W razie czego tutaj są "gotowce" takich wybiegów dla maluchów:
http://www.zooplus.pl/shop/psy/buda_..._dla_psa/96260
http://www.delazoo.pl/prod_id_2260.html
http://www.delazoo.pl/prod_id_2261.html
-
Hmmm może warto by się zastanowić nad ogrodzeniem całego podwórka albo chociaż kawałek ogrodu ale z wejściem domu ?? Wtedy piesek będzie mógł wychodzić i wchodzić kiedy będzie chciał i nigdy nie ucieknie.Napewno da znać babci że chce wejśc lub wyjść.Mój piesek jak chce wejśc to drapnie łapka w drzwi a jak wyśc no to wiadomo stoi i czeka pod drzwiami.Bo jakoś mnie nie przekonuje ten kojec dla takiego malucha,będzie mu smutno,dla większego psa i owszem ale takiego typowego kanapowca ? Pozatym czasem też są chłodne dni to takie maleństwo musi być w domku.
-
-

Napisał
Martens
A czym w potrzebach psychicznych różni się mały pies od dużego?

Pierwsze słyszę, żeby duże psy potrzebowały mniej uwagi właściciela i lepiej znosiły zamknięcie

A że są mniej "słitaśne" i niektórym mniej ich żal to już inna sprawa

Paradoksalnie shih tzu jako tybetański piesek o specyficznym wschodnim charakterze może znieść takie siedzenie na wybiegu o wiele lepiej niż młody owczarek czy labrador...
Absolutnie niczym się nie różni,nie o to mi chodziło.Może padać deszcz,może być zimno,może jakiś pies będzie chciał się do malucha dorwać a nikogo nie będzie w domu.Shih tzu to psiak typowo kanapowy,wiadomo że np owczarek czy labrador lepiej sobie poradzą w takich sytuacjach.Absolutnie nie chodzi tu o psychikę psów,to wogóle nie ma o czym mówić.
-
-
-
Goha dlaczego ta rasa ,wzięłaś pod uwagę pielęgnację .Najlepsza sprawa jak piesek biega po ogrodzonym terenie .
Gdyby każdy był odpowiedzialny , na ziemi byłby prawie raj .
-
Hej, hej! Mama usunęła mi historię przeglądania i nie mogłam odnaleźć tematu... a potem zwyczajnie o nim zapomniałam! Ale teraz już jestem i czuję się w obowiązku opowiedzieć Wam jak wszystko się zakończyło
Tyle odpowiedzi dostałam, a nawet o nich nie wiedziałam. Mam nadzieję, że to przeczytacie 
Długo po założeniu tego tematu zastanawiałam się nad kupnem shih. Jakiegokolwiek psa. No w zasadzie miał to być prezent, ale zawsze mogłabym się nie zgodzić i uprzedzić, że nie mogę sobie pozwolić na psa. Wiele czytałam, przekopywałam internet, myślałam... aż w końcu podjęłam decyzję, że zamieszka u mnie piękna sunia. Żaden kojec nie został zbudowany. Wzięłam urlop w pracy i opiekowałam się Fioną w domu (jakieś 2 tygodnie). Po urlopie miałam lżejszy okres (kończyłam wcześniej) i mała zostawała sama w domu jakieś 6h. W międzyczasie troszkę zajmowali się nią na przemian (podczas mojej nieobecności zaglądali do niej, wychodzili z nią) mama, babcia mój TŻ i "teściowa". Muszę przyznać, że ładnie wyszła nam ta organizacja. I tak stopniowo, stopniowo Fiona nauczyła się zostawać sama. Na szczęście mam tę komfortową sytuację, że mama lub babcia, kiedy mnie nie ma, wezmą ją na troszkę na dwór, chwilę się pobawią czy po prostu zajmują się swoimi sprawami i są obok przez jakies 2h dziennie. Zdarza się i tak, że psina jest zupełnie sama, ale nie niszczy i raczej nie płacze. Wszystko nadrabiamy, kiedy wrócę do domu. Aktualnie skończył mi się staż, ale szukam pracy i jestem spokojna, bo wiem już, że nie będzie problemu z zostawaniem
Czego wszystkim właścicielom życzę. Teraz Fiona ma 6 miesięcy i jeszcze czasem zdarza się jej nasiusiać w domu, ale widzę postępy i coraz rzadziej zastaję takie "niespodzianki". Świadomie wybrałam tę rasę, bo podoba mi się i ze względu na charakter, i ze względu na urodę. Lubię zajmować się jej włosem, codziennie się czeszemy, podmywamy pupę i pyszczek, jak jest mokro na dworze to i brzuszek i łapki
Włosy z uszu wyrywam przy okazji oglądania telewizji i Fiona odbiera je teraz jako taką "bolesną" pieszczotę. Przyzwyczaiła się. Teraz zamierzam już kupić typowe kosmetyki i dojdzie pielęgnacja nimi. Na prawdę w pełni świadomie wybrałam rasę wymagającą wiele pracy, bo pielęgnacja zwyczajne sprawia mi wiele frajdy. A i pies wydaje się być zadowolony przy tych zabiegach (nooo może poza suszeniem suszarką, ale czasem nie ma wyjścia :P ), uwielbia czesanie, dzielnie znosi wiązanie kucyków i takie tam
staram się jej nie zamęczać. Przepraszam za ten mały offtop, ale chciałam "uspokoić" dogomaniaków, bo chyba sprawiłam wrażenie nieodpowiedzialnej :P
PS. I miałyście rację - wszyscy Fionę pokochali i pomogli mi na starcie w jej wychowaniu, przyzwyczajaniu, socjalizacji.
Gorąco pozdrawiam
Tagi dla tego tematu
Uprawnienia
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
Zasady na forum
Zakładki