
Napisał
NigdyNigdy
Mi się wydaje, że nie ma, co gdybać, czy ogonek został złamany (cecha nabyta), czy z takim ogonkiem pies się urodził (cecha wrodzona).
Najlepiej, jeśli zrobisz psu prześwietlenie - może się bowiem okazać, że to nic innego, jak źle wykształcone kręgi i wtedy złamaniem trudno się tłumaczyć.
Sama "siedzę" w Husky, więc cecha nie jest zbyt powszechna, ale spotkałam się w tzrema takimi przypadkami w "mojej" rasie (o których wiem).
Pierwszy to szczenię urodzone u uczciwego hodowcy- nie dało się tego ogonka nie zauważyć, szczególnie u malutkiego szczeniaczka.
Z wiekiem, ogonek pokrył się włosem, więc wady nie było widać, co nie zmienia faktu, że piesek został sprzedany z rodowodem, ale "do kochania", z zaznaczeniem, że nie będzie wystawowy, ani hodowlany.
Drugi przypadek, to pies kupiony od hodowcy, ktory zarzekał się, że zwierzę będzie super wystawowe. Sęk w tym, że miał załamanie na ogonie, mniej więcej w 1/3 długości, licząc od nasady.
Tę informację, hodowca skomentował przyznając, co prawda, że to musiała się stać u niego, ale twierdząc jednocześnie, że to efekt wypadku, ale nie wiedział kiedy (pies był faktycznie bardzo temepramentny- z czasem okazało się, że chory na padaczkę).
Dodam, że wadę zauważyłam od razu, więc musiała być widoczna.
Po zrobieniu prześwietlenia, lekarz wykluczył możliwość złamania- okazało się, że pies miał jeden krąg źle rozwinięty i na dodatek zrośnięty z kręgiem sąsiednim.
Diagnoza była jedna- wada wrodzona.
Dodam, że prześwietlenie było zrobione po to, żeby potwierdzić, że złamanie jest wadą nabytą i nie będzie dziedziczone przez szczenięta- tu niestety, porażka.
Dlatego, według mnie, warto zrobić prześwietlenie, bo to może pomóc przede wszystkim stwierdzić, czy hodowca jest uczciwy, czy nie.
A od tego powinno zależeć Twoje dalsze postępowanie.
Niemniej jednak, życzę powodzenia.
Zakładki